Aktorka : powieść - strona 229
XIX.
LISTKI OPADAJĄ.
Jan nie spał noc całą. Szerokiemi krokami chodził po pokoju, układając plan postępowania. Przepełniony goryczą, ku Annie, nie mającej dość energii doraźnej, do zamknięcia domu przed nieproszonymi gośćmi, oskarżał ją, i potępiał bezwarunkowo. Zamiast zapobiedz radą, perswazyą łagodną, zamiast odwołać się do prośby, tak skutecznej między zakochanymi, zamknął się w sobie, zawziął, przysięgając w duszy, że gwałtownym środkiem przerwie pasmo zgryzot, cierpień, których rozwagą odegnać nie umiał. Żywiąc w głębi duszy uparty żal do Anny, jako do sprawczyni jego niemocy artystycznej, szukał może mimowolnie pozorów, ażeby ją całkowicie potępić.
Takim pozorem były: donżuańskie wizyty hrabiego i księcia Jerzego. Wstydził się po trosze sam
LISTKI OPADAJĄ.
Jan nie spał noc całą. Szerokiemi krokami chodził po pokoju, układając plan postępowania. Przepełniony goryczą, ku Annie, nie mającej dość energii doraźnej, do zamknięcia domu przed nieproszonymi gośćmi, oskarżał ją, i potępiał bezwarunkowo. Zamiast zapobiedz radą, perswazyą łagodną, zamiast odwołać się do prośby, tak skutecznej między zakochanymi, zamknął się w sobie, zawziął, przysięgając w duszy, że gwałtownym środkiem przerwie pasmo zgryzot, cierpień, których rozwagą odegnać nie umiał. Żywiąc w głębi duszy uparty żal do Anny, jako do sprawczyni jego niemocy artystycznej, szukał może mimowolnie pozorów, ażeby ją całkowicie potępić.
Takim pozorem były: donżuańskie wizyty hrabiego i księcia Jerzego. Wstydził się po trosze sam

