Aktorka : powieść - strona 179
skrzydłami na ogród. Nic więcej, lecz kwiatów wielka ilość, i wykwintny smak w poustawianiu tych niewielu sprzętów i gracików, rozlewały niezwykły urok, zapraszając do zostania. Wszedłszy, radbyś był przetęsknić tu długą godzinę, lub prześnić życie w objęciu złotowłosej, wlewającej ci koralem ust swych przekonanie: że świat ten piękny, a życie nie tak czarne jak je mizantropia maluje. Jeszcze jeden pokoik, najwidniejszy o trzech oknach, składał apartament całego domku. Była to pracownia Jana, urządzona na prędce, pusta prawie, bo zaopatrzona tylko w stalugę, paletrę, pędzle, farby i manekiny. Ogródek maleńki, zasiany rezedą, różą i liljami, ozdobiony maleńką altaną, mającą służyć wkrótce zakochanym za miejsce obiadowej pogawędki, dopełniał obrazu zacisznego schronienia, którego tak skwapliwie szukają zakochani. Okolica przepyszna miasta Wiednia, górzysta, poprzerzynana strumieniami i ciągnącym się w dal krajobrazem, oprawiona w gęstwiny leśne, obiecywała wycieczki, niespodzianki i tysiące drobnych, a dla zakochanych, tak cennych przyjemności. Szum lasu, mruczenie spadającego po kamieniach strumyka, powiew liści — to cała muzyka i sympatyczna rozmowa dla dwojga kochanków, kryjących rumieniec

