Aktorka : powieść - strona 10
— Chybaby pierwsza matka! wtrącił szyderczo Macedończyk.
— No, już ty — odgryzła się zaczepiona — w żaden sposób Maurycego grać nie możesz. Masz wprawdzie urodę, ale ci już nogi nie dopisują, a tu w piątym akcie, trzeba długo trzymać na ręku omdlałą bohaterkę.
W tej chwili otworzyła drzwi bocznego pokoju,
młoda wysoka dziewczyna.
— Czy można z panią pomówić chwilkę?
— Przecież się nie pali! oburknęła się prawie srogo, pulchniutka primadonna.
Młoda dziewczyna przymknęła drzwi i znikła.
— Wielka z niej pani, a przyjęłam to — Panie odpuść — prawie z litości!
— A cóż ona Melanciu robi u ciebie? spytała chrapliwie pierwsza matka.
— Znałam matkę jej, która... nagle wyjechać musiała daleko... za granicę, wzięłam ją więc, sądząc, że się na coś przyda, ale to takie pyszne a niedostępne !...
— Ależ jak Boga kocham to mi kąsek! wrzasnął Macedończyk.
— Nie na twoję spróchniałe zęby.
— No, już ty — odgryzła się zaczepiona — w żaden sposób Maurycego grać nie możesz. Masz wprawdzie urodę, ale ci już nogi nie dopisują, a tu w piątym akcie, trzeba długo trzymać na ręku omdlałą bohaterkę.
W tej chwili otworzyła drzwi bocznego pokoju,
młoda wysoka dziewczyna.
— Czy można z panią pomówić chwilkę?
— Przecież się nie pali! oburknęła się prawie srogo, pulchniutka primadonna.
Młoda dziewczyna przymknęła drzwi i znikła.
— Wielka z niej pani, a przyjęłam to — Panie odpuść — prawie z litości!
— A cóż ona Melanciu robi u ciebie? spytała chrapliwie pierwsza matka.
— Znałam matkę jej, która... nagle wyjechać musiała daleko... za granicę, wzięłam ją więc, sądząc, że się na coś przyda, ale to takie pyszne a niedostępne !...
— Ależ jak Boga kocham to mi kąsek! wrzasnął Macedończyk.
— Nie na twoję spróchniałe zęby.


