Aktea : powieść na tle dziejów rzymskich - strona 97
Ona, płacząc, przechodziła od jednej do drugiej osoby.
— Módlcie się za mną, bracia i siostry — prosiła.
Pożegnani przez nią, opuszczali kościół i coraz puściej się w nim robiło, wreszcie prócz Aktei i trojga stojących w odosobnieniu nikt więcej nie został. Wówczas Aktea przystąpiła do starej piastunki.
— Cieszę się, że przyszłaś — rzekła — łatwiej mi będzie z tobą wrócić
www.123klik.pl
Hotele Kraków - Ogłoszenia biznes
do wuja.
— Sądzę, że i ze mną? — rzekł Wicyniusz.
Ona podała mu rękę i dłoń jego silnie uścisnęła; chciała coś powiedzieć, lecz spostrzegła Scypiona, więc słowa zamarły na jej ustach.
— Nie lękaj się go — rzekł Wicyniusz — to przyjaciel twój i nasz — poczem ujął siostrę za rękę.
— Chodźmy stąd — rzekł — tutaj tak ponuro.
— Więc to miejsce przykre sprawiło na tobie wrażenie? — spytała ze smutkiem Aktea.
— Przygnębiające.
— Chodźmy stąd — powtórzył.
— A grobu matki nie odwiedzisz? — zapytała Aktea.
Wicyniusz zawahał się.
— Kilka tylko kroków mamy do niego — mówiła dalej tonem prośby — chciałabym go pożegnać.
— Dobrze — odparł.
Aktea skinęła na odźwiernego, ten wyjął płonącą lampę ze złotego naczynia, zwieszającego się
— Módlcie się za mną, bracia i siostry — prosiła.
Pożegnani przez nią, opuszczali kościół i coraz puściej się w nim robiło, wreszcie prócz Aktei i trojga stojących w odosobnieniu nikt więcej nie został. Wówczas Aktea przystąpiła do starej piastunki.
— Cieszę się, że przyszłaś — rzekła — łatwiej mi będzie z tobą wrócić
Darmowa reklama:
Sklep RTV
Podzielasz nasze zainteresowania? Zobacz Sklep RTV - licza się najlepsi.www.123klik.pl
Hotele Kraków - Ogłoszenia biznes
— Sądzę, że i ze mną? — rzekł Wicyniusz.
Ona podała mu rękę i dłoń jego silnie uścisnęła; chciała coś powiedzieć, lecz spostrzegła Scypiona, więc słowa zamarły na jej ustach.
— Nie lękaj się go — rzekł Wicyniusz — to przyjaciel twój i nasz — poczem ujął siostrę za rękę.
— Chodźmy stąd — rzekł — tutaj tak ponuro.
— Więc to miejsce przykre sprawiło na tobie wrażenie? — spytała ze smutkiem Aktea.
— Przygnębiające.
— Chodźmy stąd — powtórzył.
— A grobu matki nie odwiedzisz? — zapytała Aktea.
Wicyniusz zawahał się.
— Kilka tylko kroków mamy do niego — mówiła dalej tonem prośby — chciałabym go pożegnać.
— Dobrze — odparł.
Aktea skinęła na odźwiernego, ten wyjął płonącą lampę ze złotego naczynia, zwieszającego się
Oznaczenia: Sklep RTV


