Aktea : powieść na tle dziejów rzymskich - strona 75
i usnął. Mrok począł zapadać, on jeszcze spał i nie widział, jak z ogrodu wysunęły się na dziedziniec z nim połączony dwie postaci, osłonione szarymi płaszczami, jak przesuwając się koło niego, jedna z nich przystanęła i szepnęła głosem przestraszonym: "To Scypion!" druga skinęła na nią i poszły dalej.
Coś zbudziło Scypiona wtedy właśnie, lecz co, sam nie wiedział. Miał sen dziwny: widział boginkę prześliczną, białą, jak płatek śniegu, z oczyma niby dwa szafiry. Boginka ta przystąpiła do niego i rzekła: " Pójdź za mną, a szczęście wiekuiste stanie się twym udziałem. "
On zerwał się z kamiennej ławki, by pójść za nią i przekonał się, że śnił tylko. Wtem Aktea przyszła mu na myśl.
— Może wróciła? — rzekł sam do siebie.
I posunął się ku domowi Marcelusa. Wszedł na taras, gdzie dwóch niewolników u drzwi drzemało.
— Chcę mówić z Akteą, siostrzenicą Petroniusza — rzekł, budząc ich.
Oni spojrzeli nań zaspanemi oczyma; musiał powtórzyć rozkaz po raz drugi. Wtedy jeden odparł, iż pójdzie jej przywołać i poszedł. Ucieszyła odpowiedź Scypiona, siadł na jednem z krzeseł, stojącem pod wyniosłą palmą i czekał znowu cierpliwie; kwadrans upłynął, zanim niewolnik powrócił, lecz zamiast Aktei Zarę przyprowadził.
— Woli twojej, panie, zadość się nie stanie — rzekła niewolnica — Aktea przed kilku minutami wyszła na ulicę.
Coś zbudziło Scypiona wtedy właśnie, lecz co, sam nie wiedział. Miał sen dziwny: widział boginkę prześliczną, białą, jak płatek śniegu, z oczyma niby dwa szafiry. Boginka ta przystąpiła do niego i rzekła: " Pójdź za mną, a szczęście wiekuiste stanie się twym udziałem. "
On zerwał się z kamiennej ławki, by pójść za nią i przekonał się, że śnił tylko. Wtem Aktea przyszła mu na myśl.
— Może wróciła? — rzekł sam do siebie.
I posunął się ku domowi Marcelusa. Wszedł na taras, gdzie dwóch niewolników u drzwi drzemało.
— Chcę mówić z Akteą, siostrzenicą Petroniusza — rzekł, budząc ich.
Oni spojrzeli nań zaspanemi oczyma; musiał powtórzyć rozkaz po raz drugi. Wtedy jeden odparł, iż pójdzie jej przywołać i poszedł. Ucieszyła odpowiedź Scypiona, siadł na jednem z krzeseł, stojącem pod wyniosłą palmą i czekał znowu cierpliwie; kwadrans upłynął, zanim niewolnik powrócił, lecz zamiast Aktei Zarę przyprowadził.
— Woli twojej, panie, zadość się nie stanie — rzekła niewolnica — Aktea przed kilku minutami wyszła na ulicę.


