www.netmag.com.pl

Aktea : powieść na tle dziejów rzymskich - strona 7
brata, aby poszukał chłodu w ogrodzie, otaczającym dom wuja. Na końcu cienistej alei, która od samego domu prowadziła, znajdowała się altana, a pod ścianami tej altany były urządzone siedzenia z miękkiej darni; w pośrodku szemrała fontanna, dodając chłodu, w marmurowym zaś jej basenie kąpały się złote rybki. Aktea lubiła niezmiernie to ciche ustronie. Wszedłszy tutaj, rzuciła się na jedno z zielonych siedzeń, Wicyniusz siadł obok niej i chwilę, ciesząc się chłodem, wsłuchiwali się w milczeniu w szmer fontanny. Wicyniusz, starszy o całe dwa lata od siostry, kochał ją bardzo i szukał jej towarzystwa, Było im we dwoje bardzo dobrze, jednej myśli tajemnej jedno przed drugiem nie miało.
— Więc ty naprawdę chcesz zostać żołnierzem? — zwróciła się naraz z temi słowy Aktea do brata, kładąc drobną swą rączkę na jego ramieniu. — Niedobry, obrałeś zawód, który nas rozdzieli... Gdy zbroję przywdziejesz, cezar pośle cię do Galii lub Germanii, a ja tęsknić tutaj będę za tobą.
— Ty bÄ™dziesz tÄ™skniÅ‚a, a ja bÄ™dÄ™ walczyÅ‚ z barbarzyÅ„cami, pokonam ich i cezar w nagrodÄ™ wodzem armii mnie uczyni, kawaÅ‚ ziemi podaruje. Wtedy zbuduje sobie dom kamienny, otoczÄ™ go ogrodem cienistym i matkÄ™ wraz z tobÄ… sprowadzÄ™ do tego domu — odparÅ‚ chÅ‚opiec. — Å?ucya już dzieckiem nie jest, bez opieki siÄ™ obejdzie.
Biała twarzyczka Aktei zakwitła rumieńcem, niebieskie oczy pociemniały z radości, oplotła szyję brata i pocałowała go w czoło.