www.netmag.com.pl

Aktea : powieść na tle dziejów rzymskich - strona 69
który zawieraÅ‚ mieszkanie Marcelusa. Nareszcie ukazaÅ‚a siÄ™ Å?ucya, wiodÄ…c z tryumfem AkteÄ™ za sobÄ… w nÄ™dznej szacie niewolnicy. CieszyÅ‚a siÄ™ zawczasu ździwieniem i rozczarowaniem, jakie wyczyta w wzroku mÅ‚odzieÅ„ca, lecz zawiodÅ‚a siÄ™. Scypion sukni nie widziaÅ‚, tylko te dobre, sÅ‚odkie oczy, które go niegdyÅ› zgromiÅ‚y tak surowo za brak serca. Gniew, który uczuÅ‚ wówczas do dziewczynki, zamieniÅ‚ siÄ™ powoli w jego sercu w szacunek dla niej; ujrzawszy wchodzÄ…cÄ…, zÅ‚ożyÅ‚ najprzód ukÅ‚on peÅ‚en pokory, potem przystÄ…piÅ‚ do dziewczÄ™cia.
— Grozi ci, pani, niebezpieczeństwo — rzekł głosem wzruszonym — na liście oskarżonych o sprzyjanie chrześcijanom i branie udziału w ich zabobonnych obrzędach imię twoje jest wymienionem... Kto je podał, tego powiedzieć nie umiem, nie trwóż się jednak zbytecznie: łagodny Trajan kazał ogłosić po Rzymie, że ktokolwiek z oskarżonych przyjdzie do pałacu jego i powie: "Jestem niesłusznie posądzonym, czczę Jowisza, oraz inne bogi rzymskie", tego nazwisko wytrze własną ręką z listy oskarżonych.
Aktea słuchała zdziwiona, że ten, z którym tak się nieprzyjaźnie obeszła, okazuje jej tyle życzliwości; gdy Scypion skończył, podniosła na niego pogodne oczy i rzekła:
— Czy trwoga przegląda z mych źrenic, że mnie uspokajasz, trybunie cezara? Zaprawdę w sercu nie czuję jej wcale...
Twarz młodego Rzymiana rozjaśniła się wyrazem szczęścia.