Aktea : powieść na tle dziejów rzymskich - strona 6
byÅ‚ zresztÄ… o niÄ…, czuwaÅ‚a nad dzieckiem tak zacna niewiasta, jak jego siostra. Mniej wszakże spokojnÄ… byÅ‚a o dziewczÄ™ Walerya: widziaÅ‚a ona budzÄ…ce siÄ™ w maleÅ„kiem serduszku Å?ucyi skÅ‚onnoÅ›ci, które jÄ… trwogÄ… przejmowaÅ‚y; trzymaÅ‚a je w tajemnicy, przed obcymi; przed wÅ‚asnemi dziećmi nie mówiÅ‚a nigdy o wadach córki Marcelusa, ujmowaÅ‚a siÄ™ za niÄ…, ilekroć coÅ› zÅ‚ego ktoÅ› o niej powiedziaÅ‚. Wprawdzie z bratem chciaÅ‚a nieraz pomówić o tem, co jÄ… niepokoiÅ‚o, lecz ilekroć przy nim imiÄ™ córki wspomniaÅ‚a, braÅ‚ zawsze obie jej rÄ™ce w swe dÅ‚onie i mówiÅ‚: "OddaÅ‚em ci jÄ… w opiekÄ™, ufam ci, czyÅ„ co chcesz, nie mam czasu o sprawach domowych myÅ›leć". Walerya zdwajaÅ‚a baczność w czuwaniu nad dziewczynkÄ…, przestróg nie szczÄ™dziÅ‚a, prawie nigdy nie spuszczaÅ‚a jej z oka, lecz wszystko to nie zmieniaÅ‚o Å?ucyi: byÅ‚a ona upartÄ…, dumnÄ… i zarozumiałą, zÅ‚oÅ›liwÄ… i samolubnÄ…; niewolnice, ulegajÄ…c jej we wszystkiem, schlebiajÄ…c na każdym kroku, rozwijaÅ‚y jeszcze te smutne wady. Dziewczynka skoÅ„czyÅ‚a lat czternaÅ›cie i Walerya przyznać musiaÅ‚a ze smutkiem, iż nic siÄ™ w Å?ucyi ku lepszemu nie odmieniÅ‚o, a ku gorszemu wiele, nie traciÅ‚a wszakże jeszcze nadziei. Jeden ze starych przyjaciół jej męża, byÅ‚y trybun Decyusz, mawiaÅ‚ jej zawsze: "Kto pilnie i z miÅ‚oÅ›ciÄ… sieje, próżno nigdy nie sieje; wczeÅ›niej, czy później ziarno plon wyda". Tym sÅ‚owom MaÅ‚a.
Był to dzień duszny, gorący, taki upalny, o jakim mieszkańcy północnej i środkowej Europy pojęcia nie mają. Zmęczona nim Aktea namówiła
Był to dzień duszny, gorący, taki upalny, o jakim mieszkańcy północnej i środkowej Europy pojęcia nie mają. Zmęczona nim Aktea namówiła


