www.netmag.com.pl

Aktea : powieść na tle dziejów rzymskich - strona 23
Å›cieraÅ‚ wspaniale skrzydÅ‚a. GÅ‚uchy szum, Å›wiadczÄ…cy, iż wojska nadciÄ…gajÄ…, dochodziÅ‚ zdala. Å?ucya powstaÅ‚a i ciekawe spojrzenia posÅ‚aÅ‚a w dal, lecz prócz szarych obÅ‚oków kurzawy nic dojrzeć nie mogÅ‚a; obÅ‚oki te potwierdzaÅ‚y wszakże, że rycerze jadÄ…, wiÄ™c serce jej biÅ‚o niespokojnie i w stojÄ…cej pozycyi wyczekiwaÅ‚a bohaterów dnia. Nareszcie wyÅ‚oniÅ‚ siÄ™ orszak, powiaÅ‚y proporce, bÅ‚ysnęły orÅ‚y, zarżaÅ‚y rumaki, zagraÅ‚y trÄ…by i rogi rzymskie, zbroje i tarcze rycerzy zaÅ›wieciÅ‚y. W pierwszym szeregu jechaÅ‚ główny wódz wyprawy, w heÅ‚mie, wieÅ„cem laurowym ozdobionym, obok niego dwóch trybunów. Wszyscy trzej w stal byli okuci, z ramion spÅ‚ywaÅ‚y im pÅ‚aszcze purpurowe, za nimi, w zwykÅ‚ym porzÄ…dku, postÄ™powaÅ‚ zwyciÄ™ski legion. LegioniÅ›ci szli szeregami, w każdym szeregu znajdowaÅ‚o siÄ™ 60 żoÅ‚nierzy, których dwóch centuryonów (kapitanów) prowadziÅ‚o; mÅ‚odsi szli w pierwszym szeregu, potem coraz starsi. Każdy szereg dążyÅ‚ w pewnem oddaleniu od drugiego, a byÅ‚o ich aż piÄ™tnaÅ›cie. Na skrzydÅ‚ach piechoty jechaÅ‚a konnica, tÄ™ prowadzili prefekci; za wojskami rzymskiemi, szÅ‚y wojska sprzymierzonych narodów, wiÄ™c Bretoni, Hiszpanie, Gallowie, a za tymi różni rzemieÅ›lnicy potrzebni na wojnie, jak kowale, cieÅ›le i t. d., na koÅ„cu szÅ‚a muzyka.
— Niech żyją zwycięzcy! — wrzasnął tłum.
— Niech żyją! — powtarzali za pospólstwem możni.
— Niech żyją! — odzywały się stąd i zowąd słabe głosy niewieście, dobywające się z lektyk i rydwanów.