www.netmag.com.pl

Aktea : powieść na tle dziejów rzymskich - strona 19
wygodnych stołków i stołeczków pod nogi uzupełniały umeblowanie.
SiadÅ‚szy przed zwierciadÅ‚em, Å?ucya przykÅ‚adaÅ‚a kolejno do twarzy suknie podawane jej przez niewolnice i niecierpliwiÅ‚a siÄ™, że ciotka nie nadchodzi; co chwila też gniewaÅ‚a siÄ™ na którÄ…kolwiek z dziewczÄ…t. WÅ‚aÅ›nie Walerya wchodziÅ‚a na taras, gdy usÅ‚yszaÅ‚a krzyk bolesny w pokoju bratanki, zlÄ™kÅ‚a siÄ™ i przyspieszyÅ‚a kroku.
— Co siÄ™ tutaj staÅ‚o? — zapytaÅ‚a zdziwiona, gdyż nie zobaczyÅ‚a nic takiego, coby tłómaczyÅ‚o ów krzyk, jedynie zauważyÅ‚a to, że niewolnice majÄ… twarze przestraszone, a Å?ucya jest mocno zagniewanÄ….
— Co się tutaj stało, słyszałam krzyk? — powtórzyła łagodnie, zbliżywszy się do jedynaczki Marcelusa.
— GdybyÅ› byÅ‚a nie tak dÅ‚ugo pieÅ›ciÅ‚a siÄ™ z nieznoÅ›nemi twemi dziećmi, ciotko, nic nie byÅ‚oby siÄ™ staÅ‚o — odparÅ‚a ponuro Å?ucya. — ZniecierpliwiÅ‚am siÄ™ czekaniem i zemÅ›ciÅ‚am siÄ™ na najniezgrabniejszej z moich niewolnic, inne zaÅ› wygnaÅ‚am. Te dwie tylko coÅ› warte. — Tu wzrokiem wskazaÅ‚a stojÄ…ce za niÄ… dziewczÄ™ta. — PrzywoÅ‚aj ZarÄ™, Dydono — dodaÅ‚a.
CzarnowÅ‚osa Fenicyanka ruszyÅ‚a poważnie z miejsca, a Å?ucya zwróciÅ‚a siÄ™ do ciotki.
— Skaleczyłam ją w gniewie — rzekła niedbaje — umiesz rany leczyć, obejrzyj jej rękę.
— Więc aż do tego doszło? — spytała tonem surowym Walerya.