Aktea : powieść na tle dziejów rzymskich - strona 130
Aktea wyciągnęła rękę do brata.
— Idę tam, gdzie Pan mój iść mi kazał — rzekła. — Nie żałuj mnie, bom ja szczęśliwa.
— Powiodę cię na statek — odparł Wicyniusz— odwiozę do pierwszej przystani.
To rzekłszy, ujął siostrę pod rękę i poprowadził ją na pokład; ona szła odurzona, nieprzytomna, serce jej biło gwałtownie... Stanęli na pokładzie. "Wiosła do ręki!" zabrzmiał rozkaz. Statek zachwiał się, Tyber zaszumiał.
www.witaminy-zdrowie.pl
Kindergeld - Gegenbauer Polska
Aktea spojrzaÅ‚a przed siebie. Marcelus i Å?ucya posyÅ‚ali jej ostatnie pożeranie. Z oczu Å?ucyi czytaÅ‚a sÅ‚owa, które szepnęła jej przed kilku chwilami:
— Coś ty czyniła, ja dalej czynić będę.
I łzy słodkie, łzy cichej radości polały się z jej oczu. Wtem uczula, iż czyjeś ramię ją obejmuje łagodnie, że ktoś pochyla się ku niej.
— Akteo — szepnął do niej Wicyniusz — będziemy razem szerzyć naukę Chrystusa tam, dokąd dążymy, bo nauka ta Boską jest.
Ona dłoń mu uścisnęła.
— Więc życzenia mego serca spełnione!.. — szepnęła głosem wzruszonym.
— A ja pomagać wam w tej pracy będę, stałość Aktei mnie nawróciła odezwał się ktoś jeszcze.
— Scypion! — wykrzyknęła Aktea i wyciągnęła rękę do młodego trybuna, a twarz jej uczucie radości rozjaśniło. — O, dobrym jest Bóg dla mnie! — dodała, podnosząc ku błękitom wzrok pełen wdzięczności.
— Idę tam, gdzie Pan mój iść mi kazał — rzekła. — Nie żałuj mnie, bom ja szczęśliwa.
— Powiodę cię na statek — odparł Wicyniusz— odwiozę do pierwszej przystani.
To rzekłszy, ujął siostrę pod rękę i poprowadził ją na pokład; ona szła odurzona, nieprzytomna, serce jej biło gwałtownie... Stanęli na pokładzie. "Wiosła do ręki!" zabrzmiał rozkaz. Statek zachwiał się, Tyber zaszumiał.
Darmowa reklama:
Sok noni
Podzielasz nasze zainteresowania? Zobacz Sok noni - licza siÄ™ najlepsi.www.witaminy-zdrowie.pl
Kindergeld - Gegenbauer Polska
— Coś ty czyniła, ja dalej czynić będę.
I łzy słodkie, łzy cichej radości polały się z jej oczu. Wtem uczula, iż czyjeś ramię ją obejmuje łagodnie, że ktoś pochyla się ku niej.
— Akteo — szepnął do niej Wicyniusz — będziemy razem szerzyć naukę Chrystusa tam, dokąd dążymy, bo nauka ta Boską jest.
Ona dłoń mu uścisnęła.
— Więc życzenia mego serca spełnione!.. — szepnęła głosem wzruszonym.
— A ja pomagać wam w tej pracy będę, stałość Aktei mnie nawróciła odezwał się ktoś jeszcze.
— Scypion! — wykrzyknęła Aktea i wyciągnęła rękę do młodego trybuna, a twarz jej uczucie radości rozjaśniło. — O, dobrym jest Bóg dla mnie! — dodała, podnosząc ku błękitom wzrok pełen wdzięczności.
Oznaczenia: Sok noni

