Aktea : powieść na tle dziejów rzymskich - strona 129
— Co to? — spytała.
— Ognisko, przy którem straż czuwa nad bezpieczeństwem modlących się — odparła Aktea.
Zszedłszy, ujrzały u wnijścia do długiego kurytarza czterech ludzi, siedzących przy niewielkiem ognisku, z dłońmi opartemi na motykach, obok nich leżały kamienie i piasek. Poszły dalej. Niebawem znowu coś w dali zamigotało.
— Dochodzimy do kaplicy — odezwała się Aktea. — W pobliżu znajduje się grób mojej matki — dodała
www.archicom.pl
Meble do Biura - Sklep numizmatyczny
gÅ‚osem wzruszonym, wskazujÄ…c na białą tablicÄ™, tkwiÄ…cÄ… w Å›cianie, poczem przyklÄ™knÄ…wszy chwilÄ™, modliÅ‚a siÄ™ w skupieniu. Å?ucya, stojÄ…c za niÄ…, nie przeszkadzaÅ‚a jej. Nareszcie podniosÅ‚a siÄ™ i weszÅ‚y do kaplicy. PanowaÅ‚ w niej półmrok. Po prawej stronie staÅ‚a gromadka kobiet i dzieci, po lewej mężczyźni. Aktea i Å?ucya wÅ›ród pierwszych miejsce znalazÅ‚y. Niebawem w kaplicy ozwaÅ‚ siÄ™ Å›piew chóralny, a raczej modlitwa przez wszystkich jednym tonem Å›piewana.
WzniosÅ‚e sÅ‚owa modlitwy wzruszaÅ‚y Å?ucyÄ…, a bardziej jeszcze wzruszaÅ‚ jej serce widok Chrystusa wyrzeźbionego z koÅ›ci sÅ‚oniowej, który rozpiÄ™ty na czarnym krzyżu, zdawaÅ‚ siÄ™ z miÅ‚oÅ›ciÄ… na zebranych spoglÄ…dać. Pod Å?ucyÄ… kolana mimowoli siÄ™ ugięły, pochyliÅ‚a gÅ‚owÄ™ ku ziemi i szeptać poczęła:
— I odpuść mi, Panie, moje winy, moje wielkie winy.
Naraz umilkli wszyscy, w głębi kaplicy ukazał się biskup, zbliżając się krokiem powolnym do
— Ognisko, przy którem straż czuwa nad bezpieczeństwem modlących się — odparła Aktea.
Zszedłszy, ujrzały u wnijścia do długiego kurytarza czterech ludzi, siedzących przy niewielkiem ognisku, z dłońmi opartemi na motykach, obok nich leżały kamienie i piasek. Poszły dalej. Niebawem znowu coś w dali zamigotało.
— Dochodzimy do kaplicy — odezwała się Aktea. — W pobliżu znajduje się grób mojej matki — dodała
Darmowa reklama:
Domy we Wrocławiu
Podzielasz nasze zainteresowania? Zobacz Domy we Wrocławiu - licza się najlepsi.www.archicom.pl
Meble do Biura - Sklep numizmatyczny
WzniosÅ‚e sÅ‚owa modlitwy wzruszaÅ‚y Å?ucyÄ…, a bardziej jeszcze wzruszaÅ‚ jej serce widok Chrystusa wyrzeźbionego z koÅ›ci sÅ‚oniowej, który rozpiÄ™ty na czarnym krzyżu, zdawaÅ‚ siÄ™ z miÅ‚oÅ›ciÄ… na zebranych spoglÄ…dać. Pod Å?ucyÄ… kolana mimowoli siÄ™ ugięły, pochyliÅ‚a gÅ‚owÄ™ ku ziemi i szeptać poczęła:
— I odpuść mi, Panie, moje winy, moje wielkie winy.
Naraz umilkli wszyscy, w głębi kaplicy ukazał się biskup, zbliżając się krokiem powolnym do
Oznaczenia: Domy we Wrocławiu

