Akropolis - strona 5
Poszli - i dymu snują się obręcze,
i mrok coraz gęsty pada,
i ciemność padła na głazów przełęcze,
aż pełna noc już włada.
Cichość się stała i weszło milczenie,
i objęło owe mroki i cienie.
I stał się moment wielki czaru,
gdy zadrgały młoty zegaru
i północ ozwała się z wieży.
Wtedy ci, co w srebrnej odzieży,
na rąk wzniesionych podporze,
dźwigali straszydło-boże,
trumnę - jarzmo z bark zdjęli
i unieśli nieco, i dźwignęli,
i umocnili samą na ołtarzu.
i mrok coraz gęsty pada,
i ciemność padła na głazów przełęcze,
aż pełna noc już włada.
Cichość się stała i weszło milczenie,
i objęło owe mroki i cienie.
I stał się moment wielki czaru,
gdy zadrgały młoty zegaru
i północ ozwała się z wieży.
Wtedy ci, co w srebrnej odzieży,
na rąk wzniesionych podporze,
dźwigali straszydło-boże,
trumnę - jarzmo z bark zdjęli
i unieśli nieco, i dźwignęli,
i umocnili samą na ołtarzu.


