Akropolis - strona 179
Scena 4
EZAW
W pole, hej, w pole — w lot — na łów!
Obłoki, gońcie — wichrze, wiej,
do borów gnam, do kniej.
Rześki się czuję, silny, zdrów.
Ojcze, ułowię zwierza! Hej!
Gnaj wichrze, hej, obłoku leć! .
Szczęśliwa gwiazdo, świeć mi, świeć.
Będę panem!
Hej, słudzy moi, ze mną w lot
na łów, na łów, na bór.
Zadmijcie w róg!
(zadął w róg)
(słychać granie rogów zewsząd)
(oddala się)
EZAW
W pole, hej, w pole — w lot — na łów!
Obłoki, gońcie — wichrze, wiej,
do borów gnam, do kniej.
Rześki się czuję, silny, zdrów.
Ojcze, ułowię zwierza! Hej!
Gnaj wichrze, hej, obłoku leć! .
Szczęśliwa gwiazdo, świeć mi, świeć.
Będę panem!
Hej, słudzy moi, ze mną w lot
na łów, na łów, na bór.
Zadmijcie w róg!
(zadął w róg)
(słychać granie rogów zewsząd)
(oddala się)

