Ajas : tragedia Sofoklesa - strona 53
TEKMESSA.
(w rozpaczy)
A! strach mnie zdejmuje! Na syna twego,
Na Boga cię błagam, nie opuszczaj nas!
AJAS.
Żałuję cię bardzo. Nie wiesz, żem bogom
[590] Nic winien nie jestem, bym słuchać ich miał.
TEKMESSA.
Uczciwe mów słowa!
Mów chcącym słuchać.
TEKMESSA.
Więc słuchać nie będziesz?
Ajas. Zbyt wiele już mówisz.
TEKMESSA.
Panie! drżę cała!
AJAS.
(wskazując obecnym drzwi namiotu)
Czemprędzej zamykać!
TEKMESSA.
Na Boga! miej litość!
(w rozpaczy)
A! strach mnie zdejmuje! Na syna twego,
Na Boga cię błagam, nie opuszczaj nas!
AJAS.
Żałuję cię bardzo. Nie wiesz, żem bogom
[590] Nic winien nie jestem, bym słuchać ich miał.
TEKMESSA.
Uczciwe mów słowa!
Mów chcącym słuchać.
TEKMESSA.
Więc słuchać nie będziesz?
Ajas. Zbyt wiele już mówisz.
TEKMESSA.
Panie! drżę cała!
AJAS.
(wskazując obecnym drzwi namiotu)
Czemprędzej zamykać!
TEKMESSA.
Na Boga! miej litość!


