www.netmag.com.pl

Ajas : tragedia Sofoklesa - strona 52
[570] By został w starości ich opiekunem,
(Póty nie zejdą do cieni podziemia.)
Mojej zaś zbroi niech nikt nie wystawia
Ni mój krzywdziciel w nagrodę zapasów.
(do syna)
A ty. mój synn, Eurysakes, zabierz
[575] i dzierżąc tarcz siedmioskórną, niezłomną.
Za rzemień podręczny, dzielnie nią władaj!
(do chóru)
Inną mą zbroję niech ze mną pogrzebią.
A teraz, niewiasto, odbierz czemprędzej'
Dziecię, drzwi zamknij a łez nie rozlewaj
[580] Przy szatrze. Ród niewiast pochopny do łez.
Idź! zamknij drzwi szybko! Lekarz rozsądny
Rany nie żegna, gdzie noża potrzeba.

CHÓR.
Lękam się słysząc stanowczą twą wolę,
Dobrego nie wróżą słowa tak ostre.

TEKMESSA.
[585] Ajasie! coż czynić w duszy zamierzasz!

AJAS.
Nie pytaj się, nie śledź, czas być rozsądnym.