www.netmag.com.pl

Ajas : tragedia Sofoklesa - strona 50
TEKMESSA.
[535] Temu to właśnie pragnęłam zapobiedz.

AJAS.
Czyn twój pochwalam i twoją troskliwość.

TEKMESSA.
Czemże więc jeszcze przysłużyć się mogę?

AJAS.
Chciałbym z nim mówie, obaczyć go z twarzy.

TEKMESSA.
Właśnie on blizko pod okiem sług naszych.

AJAS.
[540] Czegóż więc zwleka i tu nie przychodzi?

TEKMESSA.
Synu! ojciec cię woła! Tutaj — sługo!
Spiesz się, za rękę co wiedziesz me dziecię.

AJAS.
Czy słucha gdy wołasz, czy nieposłuszny?

TEKMESSA.
Już go prowadzą.
(Sługa za rękę prowadzi Eurysakesa).
Patrz, otóż i on.