www.netmag.com.pl

Ajas : tragedia Sofoklesa - strona 48
A odkąd jam twoją — wiernie ci służę.
Na Zeusa! co strzeże twego ogniska.
Na miłość, z którą zbliżałeś się do mnie.
Nie dozwól w moc wrogów bym się dostała,
[495] Niechaj ich słów nie usłyszę szczypiących!
Bo gdybyś miał umrzeć i mnie opuścić,
W dniu już tym samym, bądź pewien, przemocą
Mnie porwą Acheje razem z twym synem
I oba jeść będziem chleb gorzkiej niewoli!
[500] I szydząc ktoś rzeknie z przyszłych
Darmowa reklama:

Galenic

Podzielasz nasze zainteresowania? Zobacz Galenic - licza się najlepsi.
aptekajakmarzenie.pl

Oprogramowanie dla przedsiębiorstw

mych panów:
"Patrzajcie spólniczkę łoża Ajasa,
Który dzielnością wszech Greków przechodził,
Jak służy shańbiona! kiedyś tak czczona!"
W te słowa rzeknie. — Mnie ściga los zgubny,
[505] Lecz tobie, rodowi, sromem te słowa.
Wspomnij na ojca, którego zostawiasz
W przykrej starości! — Na matkę też wspomnij
W lutach, zgrzybiałą, która tak często
Wśród łez się modliła, zdrów byś powrócił!
[510] — Miej litość, o panie, nad synem twoim,
Gdy będzie sierotą i pozbawiony
Rad twoich w młodości, żywot przepędzi
Pod przykrą opieką; jakiż los srogi,
Gdy umrzesz, zgotujesz dla niego i mnie!
Dla mnie na świecie już niema ucieczki,
[515] Chyba ty jeden. — Wszak gród mój zburzyłeś,
Wszak ojca i matkę strącił los krwawy
Na wieczne mieszkanie w ciemnie Podziemia!
Jakąż prócz ciebie mieć mogę rodzinę?
Skarb jaki? Ty jeden — moję zbawienie!
Oznaczenia: Galenic