Ajas : tragedia Sofoklesa - strona 38
TEKMESSA.
O wszystkiem się dowiesz, nieszczęść wspólniku!
[285] Około północy, kiedy wieczorne
Ogniska już gasną, miecz obosieczny
Porwawszy do pustej brał się wyprawy.
A ja podchodzę do niego i mówię:
Ajasie! co czynisz? dokąd wyprawa?
[290] Ni poseł cię wzywał, róg ni wojenny,
Przecież w tę porę już wszystko śpi wojsko.
On krótko mi rzecze starą piosenkę:
Niewiasto! milczenie niewiast ozdobą!
Na to zamilkłam, on pędem sam wybiegł.
(milczenie)
[295] Tarn zaś co zaszło, powiedzieć nie umiem.
(po chwili)
Potem, gdy wracał, przed sobą gnał w pętach
Woły i kozły i owce runiaste;
I jednym łby ścinał, inne zakłuwal.
Rozpłatał na dwoje; — inne związawszy
[300] Katował by ludzi. —
Nakoniec za drzwi wybiegłszy przemawiał
Do cienia jakiegoś, to o Atrejdach
To Odysseju ze śmiechem okrutnym,
Głosząc, jak srodze nad nimi się pastwił.
[805] Następnie gdy nazad wpadł do namiotu,
Zwolna, nareszcie, rozsądek mu wracał.
A kiedy obaczy! dom pełen grozy.
W głowę się bijąc zakrzyknął — i klęsnąc
O wszystkiem się dowiesz, nieszczęść wspólniku!
[285] Około północy, kiedy wieczorne
Ogniska już gasną, miecz obosieczny
Porwawszy do pustej brał się wyprawy.
A ja podchodzę do niego i mówię:
Ajasie! co czynisz? dokąd wyprawa?
[290] Ni poseł cię wzywał, róg ni wojenny,
Przecież w tę porę już wszystko śpi wojsko.
On krótko mi rzecze starą piosenkę:
Niewiasto! milczenie niewiast ozdobą!
Na to zamilkłam, on pędem sam wybiegł.
(milczenie)
[295] Tarn zaś co zaszło, powiedzieć nie umiem.
(po chwili)
Potem, gdy wracał, przed sobą gnał w pętach
Woły i kozły i owce runiaste;
I jednym łby ścinał, inne zakłuwal.
Rozpłatał na dwoje; — inne związawszy
[300] Katował by ludzi. —
Nakoniec za drzwi wybiegłszy przemawiał
Do cienia jakiegoś, to o Atrejdach
To Odysseju ze śmiechem okrutnym,
Głosząc, jak srodze nad nimi się pastwił.
[805] Następnie gdy nazad wpadł do namiotu,
Zwolna, nareszcie, rozsądek mu wracał.
A kiedy obaczy! dom pełen grozy.
W głowę się bijąc zakrzyknął — i klęsnąc


