www.netmag.com.pl

Ajas : tragedia Sofoklesa - strona 33
Gniewając się srodze, nocnym podstępem
Krzywdy odemścił się swojej.

ANTISTROFA I.
Synu Telamona! nigdyby z drogi
Twój duch nie zboczył do tyla,
[185] Byś miał napadać na woły i owce!
Lecz szał ten bóstwo zesłało.
Ależ o Zeusie! o Fojbie Apollo!
Wieści wstrzymajcie Achejów!
A jeśli zmyślone słowa krzywdzące
Atrejdy skrycie roznoszą,
[190] Albo bezecny potomek Sizyfa:
Już odwróć wzrok twój, o królu.
Wlepiony bez przerwy w szatry nadmorskie.
Nie znoś już dłużej niesławy!

EPODA.
Lecz nuże! wstań z miejsca, gdzie nazbyt długo
Spoczywasz w trudzie bezczynnym,
[195] Niecącym żar krzywdy w płomień pod nieba.
Jak pożar w wietrznych dolinach,
Bez trwogi się wzmaga wrogów zuchwałość,
I szydny śmiech się rozlega;
Wszystkich języki ślą drwiny zjadliwe.
[200] Mnie zaś gotują zmartwienie.