www.netmag.com.pl

Ajas : tragedia Sofoklesa - strona 28
AJAS.
Chełpię się z tego; bynajmniej nie przeczę.

ATHENA.
A na Atrejdów podniosłeś też ręce?

AJAS.
Tak, że już nigdy nie skrzywdzą Ajasa.

ATHENA.
Oni nie żyją. Tak słowa rozumiem.

AJAS.
[100] Zabici niech teraz wydrą mi zbroję.

ATHENA.
Dobrze, Ajasie! Lecz powiedz mi dalej,
Cóż z synem Laerta? czy uszedł twych rąk?

AJAS.
Ten szelma podły gdzie teraz? się pytasz.

ATHENA.
(z spokojem poprawiając Ajasa)
Mowa o wrogu twym, Odysseuszu.

AJAS.
[105] Najmilszy ten jeniec siedzi w namiocie,
Bo jeszcze nie pragnę by umarł mi wpierw —