Ajas : tragedia Sofoklesa - strona 26
Ręce swych jeńców skrępował okrutnie,
Ajasie! wołam cię: wyjdźże z namiotu!
ODYSSEUSZ.
Co czynisz Atheno! nie wołaj jego!
ATHENA.
[75] Sprawuj się cicho, niczego się nie bój.
ODYSSEUSZ.
Na bogów nie wołaj! w szatrze niech siedzi!
ATHENA.
Czego się lękasz? i dawniej był mężem.
ODYSSEUSZ.
I dawniej był wrogiern i teraz nim jest.
ATHENA.
Śmiech z wroga najmilszy, śmiech w jego oczy.
ODYSSEUSZ.
[80] Dla mnie wystarcza, że siedzi w namiocie.
ATHENA.
Widocznie się lękasz męża w szaleństwie?
ODYSSEUSZ.
Obawy nie miałbym, gdyby był zdrowy.
Ajasie! wołam cię: wyjdźże z namiotu!
ODYSSEUSZ.
Co czynisz Atheno! nie wołaj jego!
ATHENA.
[75] Sprawuj się cicho, niczego się nie bój.
ODYSSEUSZ.
Na bogów nie wołaj! w szatrze niech siedzi!
ATHENA.
Czego się lękasz? i dawniej był mężem.
ODYSSEUSZ.
I dawniej był wrogiern i teraz nim jest.
ATHENA.
Śmiech z wroga najmilszy, śmiech w jego oczy.
ODYSSEUSZ.
[80] Dla mnie wystarcza, że siedzi w namiocie.
ATHENA.
Widocznie się lękasz męża w szaleństwie?
ODYSSEUSZ.
Obawy nie miałbym, gdyby był zdrowy.


