www.netmag.com.pl

Agent policyjny : (z papierów po Hektorze Blau) - strona 90
Majtełes --- jeżeli ja wiem, czego panowie chcecie! Ja w cyrkule nic nie mam do roboty!
— Hm! są jednak skargi na pana!
— Co to jest? Skargi? Co znaczy skargi?
— Skargi o to, że pan ludzi obdzierasz — zajmujesz się pan znów lichwą!
— Was heist lichwo? Jakie lichwę? Panie komisarzu! ja pana bardzo proszę, niech pan nie straszy mnie biednego!
— Ani myślę pana straszyć! Zresztą pójdziesz pan z nami, to się przekonasz!
— Panie komisarzu! Ja wcale nie mogę iść! ja zupełnie nie mogę!
— Eh! cóż znowu? chyba pan nie chcesz, żebym posłał po strażników, aby oni panu pomogli?
— Panie komisarzu! ja jestem cały chory!
— Cóż pan tak nagle zachorował? dopiero co pan był zupełnie zdrów! Zbieraj się pan!
— Wielmożny panie komisarzu! mnie doktór zabronił... oj! jak mnie coś pika!
— Pana zaraz inaczej piknie, jeżeli pan nie pójdzie!
— Ja mam straszny feler na wątrobę! ja ledwie stoję! Wielmożny panie komisarzu — niech mnie pan ratuje!
— A cóż ja panu mogę pomódz? Bałamucisz pan niepotrzebnie!