Agent policyjny : (z papierów po Hektorze Blau) - strona 82
Spojrzał ku wchodzącym i nie ruszył się nawet.
Ale za barczystą postacią komisarza, z poza pleców Wiejkina i Antoszenki, dostrzegł nagle fosforycznie błyszczące, choć przymrużone, źrenice Hektora Blau'a i drgnął cały. Przez twarz przemknął mu wyraz nagłego niepokoju i bezsilnej wściekłości.
Agent wysunął się z poza swych towarzyszy i szedł ku swej ofierze z obleśnym
www.vermet.com.pl
Serwery - Gamescreens
na ustach uśmiechem.
— Ooo! jak się masz Stefan ku! — zaczął dźwięcznym, słodziutko modulowanym, głosem — cóż to się znów stało? Skoro tylko się dowiedziałem, że masz jakieś nieporozumienie z panem komisarzem, przyszedłem cię odwiedzić. Ja zawsze o znajomych pamiętam. Może coś poradzimy na. to. Ogromnie lubię pomagać znajomym! Cóż? nie przywitasz się ze mną, panie Budzik?
Budzik zwolna wstał i oparł się o ścianę, starając się twarzy swej nadać obojętny wyraz.
— No? i o cóż to poszło? Powiedz-że mi, Stefanku, pocóż ciebie tu znowu wzięli?
Budzik błysnął w stronę komisarza i stojącego przy drzwiach strażnika spojrzeniem pełnem głuchej, nieopisanej wściekłości.
— Choroba ich wie, czego chcą ode mnie — mruknął.
Ale za barczystą postacią komisarza, z poza pleców Wiejkina i Antoszenki, dostrzegł nagle fosforycznie błyszczące, choć przymrużone, źrenice Hektora Blau'a i drgnął cały. Przez twarz przemknął mu wyraz nagłego niepokoju i bezsilnej wściekłości.
Agent wysunął się z poza swych towarzyszy i szedł ku swej ofierze z obleśnym
Darmowa reklama:
Uszczelki
Podzielasz nasze zainteresowania? Zobacz Uszczelki - licza się najlepsi.www.vermet.com.pl
Serwery - Gamescreens
— Ooo! jak się masz Stefan ku! — zaczął dźwięcznym, słodziutko modulowanym, głosem — cóż to się znów stało? Skoro tylko się dowiedziałem, że masz jakieś nieporozumienie z panem komisarzem, przyszedłem cię odwiedzić. Ja zawsze o znajomych pamiętam. Może coś poradzimy na. to. Ogromnie lubię pomagać znajomym! Cóż? nie przywitasz się ze mną, panie Budzik?
Budzik zwolna wstał i oparł się o ścianę, starając się twarzy swej nadać obojętny wyraz.
— No? i o cóż to poszło? Powiedz-że mi, Stefanku, pocóż ciebie tu znowu wzięli?
Budzik błysnął w stronę komisarza i stojącego przy drzwiach strażnika spojrzeniem pełnem głuchej, nieopisanej wściekłości.
— Choroba ich wie, czego chcą ode mnie — mruknął.
Oznaczenia: Uszczelki


