www.netmag.com.pl

Agent policyjny : (z papierów po Hektorze Blau) - strona 76
często jeszcze, żeby mogli sobie uprzyjemnić obowiązki służby, przez użycie rozrywek, odpowiednich moralnym ich potrzebom. Dlatego często zapraszał swych towarzyszy i kolegów zawodowych na kolacyjki i śniadanka. Te pierwsze zwłaszcza, odbywają się zwykle w zakładach o ustalonej opinii, bywały nie tyle urozmaicone ile sympatyczne, skutkiem osiągania pewnego swobodnego nastroju. Odrzucano wówczas przesądy zdawkowej i szablonowej moralności, jak również wszelkie banalne względy na oszczędność, czas, porę i miejsce, lub takie zacofane pojęcie, jak historya dobrego, lub złego przykładu. Bawiono się bez skrupułów — naśladowano bogów Olimpu i umiano oddawać hołd pięknu. Wytworność i styl tych poufnych zebrań nie opierały się zresztą nigdy na takiej błahostce, jak gust lub smak. Starano się o to, by źródła wrażeń były przedewszystkiem obfite, by zmysły i nerwy mogły się w nich kąpać do syta, nurkować nawet i tonąć na dnie, na posłaniu miękkiego mułu...
Potrzebę takiej kąpieli odczuwał Hektor Blau dość często — za siebie i swoich towarzyszy. Właśnie dziś myślał o czemś podobnem i równocześnie przypominał sobie że w pugilaresie jego nie było już nawet śladu po zainkasowanych u przyjaciela Minczewskiego banknotach. Nadzieja takiego znaczniej-