www.netmag.com.pl

Agent policyjny : (z papierów po Hektorze Blau) - strona 56
— Niech pan zadzwoni.
Hacharow zadzwonił. Wszedł dyżurny.
— Powiedzieć Wiejkinowi — rzekł Blau — żeby czekał na mnie. I zatelefonować do ósmego cyrkułu, żeby pomocnik komisarza Antoszenko, zaraz tu do mnie przyjechał.
— A teraz słucham pana: — zwrócił się do Skomłowskiego, gdy dyżurny wyszedł — tylko niech pan uważa: nie będzie pan opowiadał, tylko proszę dawać mi odpowiedzi jasne, dokładne i jak najściślejsze. Przedewszystkiem niech pan nie mówi dużo, tylko zwięźle, a ścisłą prawdę.
To mówiąc, dobył z kieszeni gruby notatnik i ołówek i przygotował się do pisania.
Skomłowski wtulił głowę w ramiona i skupiał się, patrząc na agenta z wyraźnym szacunkiem.
Ten rozpoczął indagacyę.
— Pan nazywa się Piotr, syn Józefa, Skomłowski — mówił pisząc — właściciel domu przy ulicy Wspólnej; numer?
— Sto czterdziesty trzeci...
— Mieszka pan w swoim domu?
— Tak, na drugiem piętrze w oficynie...
— Pan żonaty? familijny?
— Tak panie dobrodzieju!.
— Jaka rodzina?
— Rodzina? Hm, jakby to powiedzieć...
— Pytam — z ilu osób się składa?