Agent policyjny : (z papierów po Hektorze Blau) - strona 53
wiązywał się z nich zawsze z doskonałym rezultatem, skutkiem czego stanowisko jego w wydziale śledczym stawało się coraz wybitniejsze, a w chwili, kiedy spotykamy go po raz pierwszy jesienią r. 1901, był on już faktycznym kierownikiem tego strasznego biura i osobistością w policyi niezmiernie wpływową.
Rozumiał on doskonale swoją wartość i czuł swoje znaczenie.
Mimo to, zajmował się chętnie, a nawet z amatorstwa i drobniejszemi sprawami. Właśnie leżał w swojem mieszkaniu na otomanie, z cygarem w ustach i myślał, kogo wybrać dziś w ratuszu do badań, gdy do drzwi zapukano lekko.
— Proszę! — rzekł, podnosząc się. Wszedł rewirowy.
— Winowat — zaczął od progu — pan naczelnik kazał pana komisarza prosić zaraz do wydziału.
— Do wydziału? A co tam?
— Nie wiem. Prikazano tylko prosić zaraz pana komisarza.
Blau wstał żwawo. Podał rewirowemu cygaro i rzekł:
— Zaraz idę — powiedz pan naczelnikowi, że za pięć minut będę w wydziale!
Rewirowy zasalutował i wyszedł. Blau wziął papierośnicę, portmonetkę z biurka,
Rozumiał on doskonale swoją wartość i czuł swoje znaczenie.
Mimo to, zajmował się chętnie, a nawet z amatorstwa i drobniejszemi sprawami. Właśnie leżał w swojem mieszkaniu na otomanie, z cygarem w ustach i myślał, kogo wybrać dziś w ratuszu do badań, gdy do drzwi zapukano lekko.
— Proszę! — rzekł, podnosząc się. Wszedł rewirowy.
— Winowat — zaczął od progu — pan naczelnik kazał pana komisarza prosić zaraz do wydziału.
— Do wydziału? A co tam?
— Nie wiem. Prikazano tylko prosić zaraz pana komisarza.
Blau wstał żwawo. Podał rewirowemu cygaro i rzekł:
— Zaraz idę — powiedz pan naczelnikowi, że za pięć minut będę w wydziale!
Rewirowy zasalutował i wyszedł. Blau wziął papierośnicę, portmonetkę z biurka,


