Agent policyjny : (z papierów po Hektorze Blau) - strona 44
mam prawdziwej do porównania — więc wezmę tę oto!
Spokojnie schował oba banknoty do pugilaresu, a ten ostatni w kieszeń.
Minczewski milczał.
— No — na mnie czas! muszę kochanego pana pożegnać! — mówił Blau, zapinając surdut. — Niech pan poradzi panu Okólskiemu, zacny panie Minczewski, żeby on przeglądał swoje pieniądze, nim je gdzie w kasie zechce ulokować. Mógłby być kłopot-on bardzo nieostrożny. I panu także radzę uważać — od czasu Putiłów i Bałtyków jest wprawdzie duży postęp w technice — ale jeszcze za mało staranności. Do widzenia, kochany panie, niedługo znów dowiem się o pańskie szacowne zdrowie — pańskie nerwy niepokoją mnie! Do widzenia więc, drogi przyjacielu!
Wychodził z pokoju uśmiechnięty, cały w ukłonach.
Lokaj przy podawaniu palta, dostał trzyrublówkę.
Minczewski usłyszawszy łoskot zamykanych drzwi wejściowych, padł jak martwy na otomanę, wciskając głowę w aksamitne poduszki.
Tego samego wieczora otrzymał pan Antoni Okólski bilecik, wzywający go na rendez-vous w pilnej sprawie z bankierem.
Spokojnie schował oba banknoty do pugilaresu, a ten ostatni w kieszeń.
Minczewski milczał.
— No — na mnie czas! muszę kochanego pana pożegnać! — mówił Blau, zapinając surdut. — Niech pan poradzi panu Okólskiemu, zacny panie Minczewski, żeby on przeglądał swoje pieniądze, nim je gdzie w kasie zechce ulokować. Mógłby być kłopot-on bardzo nieostrożny. I panu także radzę uważać — od czasu Putiłów i Bałtyków jest wprawdzie duży postęp w technice — ale jeszcze za mało staranności. Do widzenia, kochany panie, niedługo znów dowiem się o pańskie szacowne zdrowie — pańskie nerwy niepokoją mnie! Do widzenia więc, drogi przyjacielu!
Wychodził z pokoju uśmiechnięty, cały w ukłonach.
Lokaj przy podawaniu palta, dostał trzyrublówkę.
Minczewski usłyszawszy łoskot zamykanych drzwi wejściowych, padł jak martwy na otomanę, wciskając głowę w aksamitne poduszki.
Tego samego wieczora otrzymał pan Antoni Okólski bilecik, wzywający go na rendez-vous w pilnej sprawie z bankierem.


