Agent policyjny : (z papierów po Hektorze Blau) - strona 36
— Czy miało się co stać?
— Niewiem — ja niewiem — powiadasz pan że pilny interes...
— Ah, pytasz pan o interes!...
— Cóż takiego?..
— Może siądziemy? Zmęczyłem się... szedłem bardzo prędko... chciałem pana koniecznie zastać w domu.
— Siadajmy... proszę... więc o co chodzi?
— Pan ładnie mieszka! Drogo pan płaci tutaj? — mówił Blau wolno, przyglądając się bankierowi z nieokreślonym uśmiechem.
— Tysiąc dwieście rubli. Ale mniejsza o to! Więc ten pilny interes?
— Ooo! Chce się pan mnie pozbyć? może jednak pan naprawdę zajęty w tej chwili? — ja poczekam!
— Ależ wcale nie! słucham pana!
— 1 nie przeszkadzam panu — w niczem? naprawdę?
— ' Nic a nic! Upewniam...
— To doskonale. Bo nie lubię być natrętnym. I gdyby pan miał jaki interes — hm! lepiejby było załatwić go najpierw...
Minczewski z bladego robił się zielonkawy. Wstał nagle i podniósł rękę do czoła.
— O, niechże się pan uspokoi — rzeki Blau znowu — chciałem panu dać czas tylko.
— Do czego?!
— Do załatwienia interesów...
— Niewiem — ja niewiem — powiadasz pan że pilny interes...
— Ah, pytasz pan o interes!...
— Cóż takiego?..
— Może siądziemy? Zmęczyłem się... szedłem bardzo prędko... chciałem pana koniecznie zastać w domu.
— Siadajmy... proszę... więc o co chodzi?
— Pan ładnie mieszka! Drogo pan płaci tutaj? — mówił Blau wolno, przyglądając się bankierowi z nieokreślonym uśmiechem.
— Tysiąc dwieście rubli. Ale mniejsza o to! Więc ten pilny interes?
— Ooo! Chce się pan mnie pozbyć? może jednak pan naprawdę zajęty w tej chwili? — ja poczekam!
— Ależ wcale nie! słucham pana!
— 1 nie przeszkadzam panu — w niczem? naprawdę?
— ' Nic a nic! Upewniam...
— To doskonale. Bo nie lubię być natrętnym. I gdyby pan miał jaki interes — hm! lepiejby było załatwić go najpierw...
Minczewski z bladego robił się zielonkawy. Wstał nagle i podniósł rękę do czoła.
— O, niechże się pan uspokoi — rzeki Blau znowu — chciałem panu dać czas tylko.
— Do czego?!
— Do załatwienia interesów...


