www.netmag.com.pl

Agent policyjny : (z papierów po Hektorze Blau) - strona 32
remnie usiłujących się wydostać z matni, — doskonale złapanych.
W spojrzeniu tych błyszczących, przenikliwych oczu, była jakaś nadzwyczajna ciekawość i emocya oczekiwania, i zimna zaciętość, i odbłyski srogości, i bezlitosna a przebiegła obojętność na łup czyhającego pająka, i nawet mgły odczuwanej rozkoszy, w chwilach, kiedy muchy rozpaczliwie o twarde i zimne uderzały szyby.
Zdawało mi się nawet wówczas, że mają one na korpusie owadów, ludzkie maleńkie główki o zupełnie wyraźnych twarzach.
Te same twarze widziałem w dwa lata później, w sali pełnej uroczystego nastroju, uszykowane w dwa rzędy w drewnianej, zamkniętej ławie, dookoła której stali ludzie w ubraniach z błyszczącymi guzikami i mieli przy boku broń, a twarze obojętne, surowei srogie...
Materyał, zawarty w zakupionym w Gdańsku notatniku, musiałem uzupełniać relacyami ludzi, którzy znali dobrze za życia Hektora Blau'a i słyszeli od niego niejedno ciekawe odpowiadanie.
Nie mogę wciąż wskazywać tych źródeł, których było tak wiele, dlatego wspominam o nich w ogólności, pragnąc wyjaśnić czytelnikom, na jakiej zasadzie próbuję