Agent policyjny : (z papierów po Hektorze Blau) - strona 18
sto piędziesiąt rubli tylko — ciągnął Minczewski, wyjmując banknoty.
— Eh! a tam po drugiej stronie.. ! o! rożek wygląda — pięćsetrublówka, słowo daję!
Minczewski drgnął i cofnął szybko portfel.
— Zdaje się, panu! niemam więcej — to papiery, w dodatku nie moje — depozyt, ktory dziś wieczór zwracam...
— Papiery? depozyt? a może to... Putiły, co? albo... Bałtyki? — pytał Blau drwiąco, przymrużając oczy.
Minczewski skrzywił się i błysnął spojrzeniem, w którem zatliła się tajona złość.
— Panie Blau... szepnął — czy pan nigdy nie przestanie wspominać... tych rzeczy?
— Mój Boże! żartuję najniewinniej...
— Ja pana tyle razy prosiłem, żeby pan tych żartów przestał! daję przecie zawsze ile pan tylko chce!
— Ij! dajesz pan! a teraz? proszę o trzysta, a pan daje sto pięćdziesiąt! najlepszemu przyjacielowi swemu! człowiekowi, który dba o pana więcej, niż pan sam!
— Słowo daję nie mam więcej w pugilaresie! Tamte papiery naprawdę nie moje!
— A w portmonetce? nic pan nie masz?
— Mam trochę złota...
— Eh! a tam po drugiej stronie.. ! o! rożek wygląda — pięćsetrublówka, słowo daję!
Minczewski drgnął i cofnął szybko portfel.
— Zdaje się, panu! niemam więcej — to papiery, w dodatku nie moje — depozyt, ktory dziś wieczór zwracam...
— Papiery? depozyt? a może to... Putiły, co? albo... Bałtyki? — pytał Blau drwiąco, przymrużając oczy.
Minczewski skrzywił się i błysnął spojrzeniem, w którem zatliła się tajona złość.
— Panie Blau... szepnął — czy pan nigdy nie przestanie wspominać... tych rzeczy?
— Mój Boże! żartuję najniewinniej...
— Ja pana tyle razy prosiłem, żeby pan tych żartów przestał! daję przecie zawsze ile pan tylko chce!
— Ij! dajesz pan! a teraz? proszę o trzysta, a pan daje sto pięćdziesiąt! najlepszemu przyjacielowi swemu! człowiekowi, który dba o pana więcej, niż pan sam!
— Słowo daję nie mam więcej w pugilaresie! Tamte papiery naprawdę nie moje!
— A w portmonetce? nic pan nie masz?
— Mam trochę złota...


