Agent policyjny : (z papierów po Hektorze Blau) - strona 166
— Światła! ryknął Wiejkin — to wypiłowana umyślnie przerębla!! nie ruszać się, bo który wleci!
Błysnęły latarki kryte.
Przy ich świetle widać było równo i symetrycznie przepiłowaną szczelinę, przez którą na wierzch lodu wydobywała się chlupiąc woda.
Wypiłowany prostokątny kawał lodu ugiął się pod ciężarem agenta, zagłębił się z nim w falach, potem, dziwnym trafem wypłynąwszy, trafił nazad dokładnie w otwór lodowej powłoki i zamknął ją na wieki za Hektorem Blauem, jak płyta grobowca...
Błysnęły latarki kryte.
Przy ich świetle widać było równo i symetrycznie przepiłowaną szczelinę, przez którą na wierzch lodu wydobywała się chlupiąc woda.
Wypiłowany prostokątny kawał lodu ugiął się pod ciężarem agenta, zagłębił się z nim w falach, potem, dziwnym trafem wypłynąwszy, trafił nazad dokładnie w otwór lodowej powłoki i zamknął ją na wieki za Hektorem Blauem, jak płyta grobowca...

