Agent policyjny : (z papierów po Hektorze Blau) - strona 159
Zresztą — czasem czyjeś wspomnienie zaryje się tak trwałym śladem w pamięci współczesnych, że pogłębić już go nawet nie można.
Hektor Blau wrócił z Wiednia z tryumfem, i, naturalnie, owoce jego trudów — nie poszły dla jego karyery na marne.
Odtąd, wierny swym zasadom filozoficznym, swemu systemowi życia, pracował bez wytchnienia, aż imię jego na wszystkich znalazło się ustach, zaciążyło nad wszystkiemi głowami, jak myśl o czemś nieuniknionem, nieodpartem i strasznem, co spotkać każdego i miażdżyć zawsze może, choć nie musi.
Organizacya ruchu, który rozprzestrzeniał się w całem państwie i w naszym kraju, umiałaby o tem coś opowiedzieć, zapewne.
Trwało to aż do jego tajemniczego zniknięcia.
O zniknięciu tem opowiadano później przeróżne wersye, jedną więc z nich, na zakończenie książki, poświęconej jego popiołom — nie! jego zgniliźnie (bo się przecież utopił) — przyłączamy w zakończeniu.
Podajemy ją w tej formie, jaka z różnych pochwytanych fragmentów odbudować się dała — przy odrobinie dobrej woli naturalnie.
Hektor Blau wrócił z Wiednia z tryumfem, i, naturalnie, owoce jego trudów — nie poszły dla jego karyery na marne.
Odtąd, wierny swym zasadom filozoficznym, swemu systemowi życia, pracował bez wytchnienia, aż imię jego na wszystkich znalazło się ustach, zaciążyło nad wszystkiemi głowami, jak myśl o czemś nieuniknionem, nieodpartem i strasznem, co spotkać każdego i miażdżyć zawsze może, choć nie musi.
Organizacya ruchu, który rozprzestrzeniał się w całem państwie i w naszym kraju, umiałaby o tem coś opowiedzieć, zapewne.
Trwało to aż do jego tajemniczego zniknięcia.
O zniknięciu tem opowiadano później przeróżne wersye, jedną więc z nich, na zakończenie książki, poświęconej jego popiołom — nie! jego zgniliźnie (bo się przecież utopił) — przyłączamy w zakończeniu.
Podajemy ją w tej formie, jaka z różnych pochwytanych fragmentów odbudować się dała — przy odrobinie dobrej woli naturalnie.

