www.netmag.com.pl

Agent policyjny : (z papierów po Hektorze Blau) - strona 12
uszu, dodawały tej twarzy, dziwnie wyrazistej, jakiegoś niesympatycznego charakteru; w rysach jej spokojnych, ale poprzecinanych całą siecią zmarszczek, przebijała się energiczna przedsiębiorczość i jakiś drzemiący, demoniczny tragizm.
— Dzień dobry, panie Antoni — rzekł dżentelmen w cylindrze — spóźniłeś się pan na pierwszy wyścig, prawda?
— Tak, nieco późno dziś wstałem.: graliśmy trochę wczoraj...
— Jak zwykle, do piątej lub szóstej! Pan się nigdy nie odzwyczaisz od tego!
— Ah, daj mi pan pokój! Cóż to zresztą przeszkadza panu, panie Minczewski?
— Człowiek powinien mieć spokojne nerwy, panie Okólski, skoro staje do ważnej roboty! A pan je szarpiesz przy całonocnej grze o marne kilkadziesiąt rubli!
— Mylisz się pan — wygrałem dziś przeszło dwieście fajgli!
— Gdyby i trzysta nawet — to co to warte? jutro, albo dziś, przegrasz pan dwa razy tyle i przez zdenerwowanie możesz pan zepsuć interes, na którym, jeżeli pójdzie, możemy zarobić tysiące...
— No, no! nie żołądkuj się pan, szlachetny bankierze! Nie jestem wcale zdenerwowany — i lepiej nawet, że się spóźniłem. W drugim, trzecim biegu, publiczność się już