Agaj-Han : powieść historyczna - strona 99
gałęźmi drzew; nie był to wiatr, nie było to skowyczenie wilków ni jęki puchaczów; z tymi głosy znało się moje ucho. Było to coś lekkiego, urywającego się, ledwo się odezwało, a jednak dreszcz, gdyby tysiąc mrówek, biegał mi po barkach i plecach; wytężałem oczy, nadstawiałem ucha, bo ciekawy byłem stworzeń Boga, wyższych nad ludzi, błąkających się po świecie, którym noc jest dniem, mogiły mieszkaniem, wichry są skrzydłami, na których przelatują, całe w bieli, z oczyma błyszczącymi jak próchno, milczące lub w krótkim słowie oznajmujące wyroki niebios, karę, potępienie — czasem też, jak pospólstwo gwarzy, stoją u łoża, na którym grzesznik umiera, i straszne przeczucia w duszę mu kładą.
Niemało też i po zamkach bywałem; w ciemnych komnatach, pośród starodawnych malowideł, w burkę się obwinąwszy, zasypiało się wtedy. Dziwne sny mnie trapiły, lecz na jawie nigdym nic pewnego nie spostrzegł.
LubiÅ‚em jednak zawsze sÅ‚uchać o marach i widmach [— bo wtedy nieznane uczucie miÄ™kczyÅ‚o mi serce; rozpÅ‚ywaÅ‚em siÄ™ w nim, jak gdyby w rozkoszy jakiej]. Å?zy do powiek siÄ™ cisnęły, choć to nie byÅ‚o ni miÅ‚oÅ›ciÄ…, ni żalem, ani też bojaźniÄ…; nie potrzebujÄ™ chlubić siÄ™ z odwagi, insi wiedzÄ… o mnie.
Nieraz jeńcom kazałem zdjąć okowy, wyrok śmierci odwołałem, bo godziną wprzódy starzec lub białogłowa jaka opowiadała mi o duchach wstających z mogił, kiedy wszyscy zasną, a na cerkwi północ uderzy. —
Krzyż już dokończony — cały z drewna, a u końców jego ten sam róg, w któren wgryzała się cięciwa. Wódz złożył go w ręce lubej; ona, klęcząc, posadziła go na grobie — i wstawszy, przypatruje się w milczeniu, a małe ramiona krzyża cień rzucają, który spływa gdyby wstęga czarna po bokach mogiły.
Igor odpiął przebity pancerz i pyszną go zastąpił kolczugą, szablę wyszczerbioną odpasał i zawiesił pałasz
Niemało też i po zamkach bywałem; w ciemnych komnatach, pośród starodawnych malowideł, w burkę się obwinąwszy, zasypiało się wtedy. Dziwne sny mnie trapiły, lecz na jawie nigdym nic pewnego nie spostrzegł.
LubiÅ‚em jednak zawsze sÅ‚uchać o marach i widmach [— bo wtedy nieznane uczucie miÄ™kczyÅ‚o mi serce; rozpÅ‚ywaÅ‚em siÄ™ w nim, jak gdyby w rozkoszy jakiej]. Å?zy do powiek siÄ™ cisnęły, choć to nie byÅ‚o ni miÅ‚oÅ›ciÄ…, ni żalem, ani też bojaźniÄ…; nie potrzebujÄ™ chlubić siÄ™ z odwagi, insi wiedzÄ… o mnie.
Nieraz jeńcom kazałem zdjąć okowy, wyrok śmierci odwołałem, bo godziną wprzódy starzec lub białogłowa jaka opowiadała mi o duchach wstających z mogił, kiedy wszyscy zasną, a na cerkwi północ uderzy. —
Krzyż już dokończony — cały z drewna, a u końców jego ten sam róg, w któren wgryzała się cięciwa. Wódz złożył go w ręce lubej; ona, klęcząc, posadziła go na grobie — i wstawszy, przypatruje się w milczeniu, a małe ramiona krzyża cień rzucają, który spływa gdyby wstęga czarna po bokach mogiły.
Igor odpiął przebity pancerz i pyszną go zastąpił kolczugą, szablę wyszczerbioną odpasał i zawiesił pałasz


