www.netmag.com.pl

Agaj-Han : powieść historyczna - strona 86
danie, a twarz, wycieńczona przez rozkosze i opium, zabłysnęła nadzieją i Szczęściem; nie owym szczęściem błogim, które jest snem namiętności, cichą pogodą bez żadnego wichru, ale owym, co duszę człowieka, jak piorun chmur, zarazem boskim ogniem obleje i rozerwie na sztuki. Oczy jego rozpłomieniły się nad zapadłym? rysami i buchające z nich spojrzenia budują Szeina.
— Dwa tysiące kumańskich przydawani do twoich ludzi, ale przysięgnij: kiedy ją i jego, związanych powrozem, przyprowadzisz do stóp moich, bym ich zawiódł przed hospodara naszego, że przed hospodarem naszym za to o nagrodę bić czołem nie będziesz! Ja, bojar Szein Nikomiko Horbroków, klnę się przez błahoczesną wiarę naszą, iż sam soroków sobolich trzysta dam tobie w zapłacie.
Uśmiech niewymownej pogardy skurczył usta młodzieńca.
— Przysięgam przez proroka!
— A zatem dziś zaraz wyruszyć możesz.
— I wyruszę.
Po tych słowach poszedł ku drzwiom szopy. Odwołał go Szein.
— Pamiętaj, młody jesteś, byś nie zabył obietnicy swojej! Ta wszetecznica, która się carową nazywać śmiała, skarbów z Astrachanu, jak gmin gwarzy, uniosła mnożno. Soroków trzysta...
— Śmiech minie bierze z twojej przenikliwości — przerwał Nuradyn.— Dowiedz się, iż twe zrzenice by zgasły na zawsze, gdyby tylko połowę tych kosztowności, którymi ja gardziłem jak piaskiem, oglądać im przyszło.
— Ha! — zawołał Horbroków — o twoim rodzie Tatarzy twoi dziwacznie bają; słyszałem, słyszałem.
I zamilkł, choć chciałby dalej mówić, i nie oburzał się, choć gniewem nabrzmiały mu lica.
Nuradyn znów ku drzwiom postąpił, śpieszy się jak człowiek, Który pragnie wyjść na świeże powietrze