Agaj-Han : powieść historyczna - strona 83
wkrótce, przynajmniej u nas; kiedy mróz, to słońce okazale, a gwiazd nie policzyć, tyle się ich skrzy w górze. Gdzież w tej obszerności szukać garstki ludzi? Zostawmy ich na jadło czarnym lisom. Już oni nie wrócą nigdy, by zaburzyć państwo niezwyciężonego Michała; może już dotychczas przemienili się w stos kości, a tych nie znajdziemy. Dnia sądnego czekać, aby na jaw się wydobyły."
Zgrzytnął wódz i spojrzał surowo; wtedy młodsi się odezwą z przechwałkami: „Pójdziem aż na koniec świata, lecz wprzód wrócić do Astrachanu trzeba; żywności ł prochu zabrakło. Potem gotowiśmy pomrzeć za
www.sparta.com.pl
Tanie Latanie - Katalog firm
cara chrzesne całowanie."
Nastąpiło milczenie. Płowe oczy Szeina żarzą się jako u chorego tygrysa, w ich spojrzeniach dzikość wojownika, chytrość doradzcy zwyczajnie przebija; teraz dzikość wzięła górę. Zadrżeli przytomni, on zagrzmiał potężną piersią, nazwał ich nikczemnikami; ale boleść przerwała mowę; musiał spuścić głowę i jęknąć. Wyrwał sobie siwych włosów garść i sypnął nimi w oczy otaczającym. Wtem usłyszano głosy straży, kłócącej się u progu; potem skrzypnęły drzwi szopy i wszedł młodzian bez pytania się o pozwolenie. Ta zuchwałość wszystkich spojrzenia ku niemu obróci.
Nosił się dziwnym strojem, ni szwedzkim, ni moskiewskim, zarywającym trochę na ubiór wschodnich emirów. Szyszak miał stalowy, wygładzony jak lustro, niewyczerpanych połysków, koszulkę z posrebrzanych drutów, spiętą czarnymi klamrami, a na każdej wydłutowana głowa niedźwiadka z arabskim wokoło napisem; spod niej przeziera szata błękitna, kindżał u lewego, bułat u prawego boku, z pochwą o mnogich ozdobach; na ramionach rękawice z futrzanym obszyciem, a nogi żelazem okryte.
Wszedł i nie zatrzymał się, czekając, by mu przystąpić kazano, ale przesunął się między bojarami i stanął o dwa kroki od Horbrokowa.
Zgrzytnął wódz i spojrzał surowo; wtedy młodsi się odezwą z przechwałkami: „Pójdziem aż na koniec świata, lecz wprzód wrócić do Astrachanu trzeba; żywności ł prochu zabrakło. Potem gotowiśmy pomrzeć za
Darmowa reklama:
Wizjery
Podzielasz nasze zainteresowania? Zobacz Wizjery - licza się najlepsi.www.sparta.com.pl
Tanie Latanie - Katalog firm
Nastąpiło milczenie. Płowe oczy Szeina żarzą się jako u chorego tygrysa, w ich spojrzeniach dzikość wojownika, chytrość doradzcy zwyczajnie przebija; teraz dzikość wzięła górę. Zadrżeli przytomni, on zagrzmiał potężną piersią, nazwał ich nikczemnikami; ale boleść przerwała mowę; musiał spuścić głowę i jęknąć. Wyrwał sobie siwych włosów garść i sypnął nimi w oczy otaczającym. Wtem usłyszano głosy straży, kłócącej się u progu; potem skrzypnęły drzwi szopy i wszedł młodzian bez pytania się o pozwolenie. Ta zuchwałość wszystkich spojrzenia ku niemu obróci.
Nosił się dziwnym strojem, ni szwedzkim, ni moskiewskim, zarywającym trochę na ubiór wschodnich emirów. Szyszak miał stalowy, wygładzony jak lustro, niewyczerpanych połysków, koszulkę z posrebrzanych drutów, spiętą czarnymi klamrami, a na każdej wydłutowana głowa niedźwiadka z arabskim wokoło napisem; spod niej przeziera szata błękitna, kindżał u lewego, bułat u prawego boku, z pochwą o mnogich ozdobach; na ramionach rękawice z futrzanym obszyciem, a nogi żelazem okryte.
Wszedł i nie zatrzymał się, czekając, by mu przystąpić kazano, ale przesunął się między bojarami i stanął o dwa kroki od Horbrokowa.
Oznaczenia: Wizjery


