www.netmag.com.pl

Agaj-Han : powieść historyczna - strona 79
ma nadziei, by go odwrócić mógł lub pokonać,; jak tyle razy zdarzało się za młodu. Całe państwo moskiewskie wali się naprzeciw niemu — wczora jeszcze goniec przyleciał i padł z koniem na bruk pałacowego dziedzińca; dobywając ostatniej siły, wyrzekł: „Zbliżają się wrogi twoje, Igorze" — i kod, i jeździec rozciągnęli się raz jeszcze, konając, a potem już leżeli bez ducha.
On byłby dawniej porwał za szablę, zawołał na swoich: „Do siodła i zbroi!", i poszedł wprost naprzeciw burzy dla spróbowania losu. Dziś równie śmiały, ni go lata, ni wczasy nie garbią ku ziemi; ale już nie ufa szczęściu. Dziwne przeczucie każe mu powtarzać po cichu: „Ostatnie to chwile panowania mego" — bo ludzie, wyżsi nad gmin natchnieniem duszy lub czynami ramienia, bliższe mają spółkowanie z światem duchów i jego poszeptom wierzą głęboko. Zdarza się często, iż takowe przeczucie we śnie się urodzi; czasami we dnie przy blasku słońca, czasami wieczorem wśród tańców i muzyki, nie wiedzieć skąd zleciało: ale to pewna, iż rozgości się w duszy i z niej już się nie oddali, dopóki się wraz z życiem nie rozemdleje w chwili dopełnienia. I w tym przeczuciu jakowaś rozkosz przebywa — niepojęta — pełna smętnego powabu; bo nieszczęście jest wielkością człowieka na ziemi; a dusza, przywykła do niebezpieczeństw, nie lękając się zaguby, nim nadejdzie, pewna, że jej uniknąć nie sposób, to używa uciech życia z podwójnym zapałem, to z uroczystością gotuje się na śmierć, a pośród tych przemian, co godzina, co chwila, siła przeznaczenia mocniej ją krępuje. Nie tylo szczególni ludzie, ale całkie ludy w takowy sposób konają czasami.
Spiesz się więc, spiesz, Igorze Zarucki, nasycić oko wdziękami lubej, [usta jej ustami], nacieszaj się przepychem i zbytkami Wschodu, nie dbaj o to, że za kilka dni może z owych bogactw i całego królowania twego