Agaj-Han : powieść historyczna - strona 69
okręcie; nie wyginęli jednak do ostatniego, ale ci, którzy zostali przy życiu, oniemieli z przerażenia.
Ich wysoki okręt na wolę Wołgi i wiatru się kręci; już ludzkie ręce nim kierować nie zdołają, bo maszty węglami się stały, płótna w dym poszły; naokoło niego, jak drapieżne ptaki, krążą małe czajki, usuwając się zręcznie i nagle spod walących się belek i masztów, a jak tylko owa zawieja przeleci, wracają do szturmu. Maryna ciągle rozdawa rozkazy — tysiączne blaski łamią się w pierścieniach jej kolczugi, kołpak z ukosa leży na skroniach, pół tylko włosów zakrywa, reszta buja sobie wśród iskier i burzy. Ktokolwiek na nią spojrzy,
www.belweder.com.pl
Aktualności Branży Kominkowej - Szycie sukien ślubnych Warszawa
rad by rzucił się do stóp i uczcił panią, a potem skoczył ku wrogom i dał gardło w jej sprawie, by jutro nad tym pięknym czołem weszła korona.
Po łoskotach i po jękach wielu łatwo poznać, że nieprzyjacielskiego okrętu ostatnia dobija godzina; na pół zgorzałe ciała czołgają się na pomoście; czasem dym się przerzedzi i widać oczywiście ostatnie podrzuty umierających. Wtem zerwał się wicher ogromniejszy niż przedtem i popędził palący się ogrom precz od czajek. Jako piramida z ognia, wirem się kręci i odsuwa, od jego boków leją się strugi roztopionego ołowiu i z głuchym szumem padają w wodę; słychać też po niejakim czasie jako wpędzony na brzeg rozłamuje się do szczętu. Jeszcze kilka czółen od niego błąka się po Wołdze, bez wioślarzy, bez sterników, jako męczenniki dawne, zataczające się po drogach z wypalonymi oczyma.
Wtedy czajki znowu skupiły się naokoło Maryny i stoją w milczeniu; wszystkich oczy zwrócone ku miastu, ale dym rzucił zasłonę między miastem a nimi. Zza tej opony słychać wrzaski i szczęki, niekiedy strzelbę i łoskot walących się murów, ale nic nie widać. Niewieścia niecierpliwość przemogła w Marynie — ręką znać dała, by płynąć ku miastu.
— Już późna godzina, za długo u bram naszej stolicy stajemy — rzekła z uśmiechem i poprawiać zaczęła roz-
Ich wysoki okręt na wolę Wołgi i wiatru się kręci; już ludzkie ręce nim kierować nie zdołają, bo maszty węglami się stały, płótna w dym poszły; naokoło niego, jak drapieżne ptaki, krążą małe czajki, usuwając się zręcznie i nagle spod walących się belek i masztów, a jak tylko owa zawieja przeleci, wracają do szturmu. Maryna ciągle rozdawa rozkazy — tysiączne blaski łamią się w pierścieniach jej kolczugi, kołpak z ukosa leży na skroniach, pół tylko włosów zakrywa, reszta buja sobie wśród iskier i burzy. Ktokolwiek na nią spojrzy,
Darmowa reklama:
Automaty vendingowe
Podzielasz nasze zainteresowania? Zobacz Automaty vendingowe - licza się najlepsi.www.belweder.com.pl
Aktualności Branży Kominkowej - Szycie sukien ślubnych Warszawa
Po łoskotach i po jękach wielu łatwo poznać, że nieprzyjacielskiego okrętu ostatnia dobija godzina; na pół zgorzałe ciała czołgają się na pomoście; czasem dym się przerzedzi i widać oczywiście ostatnie podrzuty umierających. Wtem zerwał się wicher ogromniejszy niż przedtem i popędził palący się ogrom precz od czajek. Jako piramida z ognia, wirem się kręci i odsuwa, od jego boków leją się strugi roztopionego ołowiu i z głuchym szumem padają w wodę; słychać też po niejakim czasie jako wpędzony na brzeg rozłamuje się do szczętu. Jeszcze kilka czółen od niego błąka się po Wołdze, bez wioślarzy, bez sterników, jako męczenniki dawne, zataczające się po drogach z wypalonymi oczyma.
Wtedy czajki znowu skupiły się naokoło Maryny i stoją w milczeniu; wszystkich oczy zwrócone ku miastu, ale dym rzucił zasłonę między miastem a nimi. Zza tej opony słychać wrzaski i szczęki, niekiedy strzelbę i łoskot walących się murów, ale nic nie widać. Niewieścia niecierpliwość przemogła w Marynie — ręką znać dała, by płynąć ku miastu.
— Już późna godzina, za długo u bram naszej stolicy stajemy — rzekła z uśmiechem i poprawiać zaczęła roz-
Oznaczenia: Automaty vendingowe


