Agaj-Han : powieść historyczna - strona 42
cham, a wnet stąd wyprowadzę cię! Zawiodę na rozległe pola Kiafelu — tam już cynamon wonieje nad mogiłami, tam już migdały zielenią się znowu i kwiaty wyrosły z popiołu, tak że motyl siada na nich i nie domyśli się wśród gęstwiny tego, co leży pod spodem.
Na to carowa gdy milczy z pogardą, on gaśnie w ciemności i oddala się po cichu.
V
Ciemno po tych korytarzach, ciemno po tych lochach, którymi młode pacholę wiedzie niewiastę o poważnym licu. Światło kagańca, wrzącego w jego dłoni, skacze do
www.horyzont.pl
Gry komputerowe - Wegiel Szczecin
murów, zlatuje w dół i rozbija się, czasem też poigra z pajęczyną lub wystąpi jak czerwona kresa między ciemnymi pasmami; a ciągle cień dwóch osób przesuwa się po ścianach, gnie się we dwoje na zakrętach, płaszczy się dalej i zawsze postępuje, czarny, olbrzymi, zawsze ten sam, bo ręce niewiasty pod płaszczem zakryte, bo ramiona pacholęcia równo się trzymają.
Jego twarz pochylona, jakby czuł, że ulega po walce, że zgnębiony na zawsze. Jej oczy płoną, duma we dwójnasób jeży się na czole — nikt by na chwilę nie zwątpił, że ona królową.
— Agaj-Hanie! azaż oddałeś list uświackiemu staroście?
— Oddałem — głos odpowiedział zwątlony, jak zwykle bywają głosy po silnym wzruszeniu.
— Agaj-Hanie, izaliż pewno czekają mnie u drzwi?
— Czekają. — To słowo jedno tylko, ale wymówione jakby konającymi piersiami.
— Dobrze — wiedź nas waszmość dalej, a kiedy sprawisz się wiernie i dobrze, na naszej łasce polegaj.
Odwrócił się giermek i pojrzał na carowę, wymawiając jej wzrokiem, że tak szydzi z niego: „Czyż nie dosyć,
Na to carowa gdy milczy z pogardą, on gaśnie w ciemności i oddala się po cichu.
V
Ciemno po tych korytarzach, ciemno po tych lochach, którymi młode pacholę wiedzie niewiastę o poważnym licu. Światło kagańca, wrzącego w jego dłoni, skacze do
Darmowa reklama:
Oferty pracy dla inżynierów
Podzielasz nasze zainteresowania? Zobacz Oferty pracy dla inżynierów - licza się najlepsi.www.horyzont.pl
Gry komputerowe - Wegiel Szczecin
Jego twarz pochylona, jakby czuł, że ulega po walce, że zgnębiony na zawsze. Jej oczy płoną, duma we dwójnasób jeży się na czole — nikt by na chwilę nie zwątpił, że ona królową.
— Agaj-Hanie! azaż oddałeś list uświackiemu staroście?
— Oddałem — głos odpowiedział zwątlony, jak zwykle bywają głosy po silnym wzruszeniu.
— Agaj-Hanie, izaliż pewno czekają mnie u drzwi?
— Czekają. — To słowo jedno tylko, ale wymówione jakby konającymi piersiami.
— Dobrze — wiedź nas waszmość dalej, a kiedy sprawisz się wiernie i dobrze, na naszej łasce polegaj.
Odwrócił się giermek i pojrzał na carowę, wymawiając jej wzrokiem, że tak szydzi z niego: „Czyż nie dosyć,
Oznaczenia: Oferty pracy dla inżynierów


