Agaj-Han : powieść historyczna - strona 37
kojeść wytworna u bułatu — i na bechterze rysunki ze stali, gdyby hafty panieńskie z jedwabiu.
Tu znów myśli inszyrn udały się szlakiem, posępniejszym, bardziej męczącym: o rusztowaniu — o truciźnie — o sztylecie; przeczucia zaczęły jak mary chodzić po jej duszy, aż dopóki późna godzina nie uśpiła oczów. Duszy całkiem uśpić nie mogła. Patrz na leżącą na twardym łożu, prętami żelaznymi podbitym! Licha pościel i brudne wezgłowie, obok piec żelazny, w Którym dogorywają rude popioły. Twarz jej tylko i pierś oświecona, reszta kibici zanurzona w cieniu, jako i całe więzienie, oprócz kilku kroków przed lampą i kilku kroków za lampą.
www.pit.jasmalgosia.pl
Vespa - strony internetowe Radom
/>Do takietjże to łożnicy przyszła córka Mniszcha z Wielkich Kończyć, wojewody sandomierskiego, lwowskiego, samborskiego, medenickiego starosty, carowa moskiewska!Tu znów myśli inszyrn udały się szlakiem, posępniejszym, bardziej męczącym: o rusztowaniu — o truciźnie — o sztylecie; przeczucia zaczęły jak mary chodzić po jej duszy, aż dopóki późna godzina nie uśpiła oczów. Duszy całkiem uśpić nie mogła. Patrz na leżącą na twardym łożu, prętami żelaznymi podbitym! Licha pościel i brudne wezgłowie, obok piec żelazny, w Którym dogorywają rude popioły. Twarz jej tylko i pierś oświecona, reszta kibici zanurzona w cieniu, jako i całe więzienie, oprócz kilku kroków przed lampą i kilku kroków za lampą.
Darmowa reklama:
Pit program
Podzielasz nasze zainteresowania? Zobacz Pit program - licza siÄ™ najlepsi.www.pit.jasmalgosia.pl
Vespa - strony internetowe Radom
Od wielu dni nie trefione włosy spływają aż na posadzkę, to w tył odrzucone snują się na poduszce w cichej swawoli, to u skroni zawisły, to zbiegły do szyi, to dalej jeszcze czarne zagony zapuściły aż na piersi, a teraz leżą niewzruszone, tak jak każden splot i pukiel ułożył się w chwili, kiedy zasnęła. Spośród owych ciemnych ram lica jej wypukłe przebijają, bardziej jeszcze bladymi się wydając; na ustach krąży ciągle niby pół westchnienia, niby oddech żałosny, ale tak słaby, tak nieznaczny, iż chyba go kochanek zrozumie. Powieki z rąbkiem długich rzęsów zasunęły się nad oczyma, jedno zadrgną czasem; na licu znać sen, ależ zarazem znać, iż coś z nim walczy w głębi ducha. Tak śpi oblubienica przed zamęściem, matka przy kolebce słabego dziecięcia. Tak spała Kalpurnia dniem przed śmiercią Cezara.
Późno już w noc zdało się jej, iż wpadła w sen
o dźwiękach harfy czy gitary, czy strun jakichkolwiek
i o śpiewie znanego głosu. Skądże spośród tylu ponurych marzeń przyszło jej niespodzianie marzyć o muzyce i pieśniach? A One tony nie brzmią posępnie, nie zwiastują ni pogrzebu, ni bitwy, owszem, melodyjnie płyną
Oznaczenia: Pit program


