Agaj-Han : powieść historyczna - strona 23
która na łzy stopić się nie może, na czole pozostała duma, ale poniżona, cierpiąca. Tysiąc wspomnień w tej chwili tłoczy się w serce, w serce niebogie Marii, słabej niewiasty, opuszczonej, zdradzonej, przelękłej: i wspomnienie pierwszego męża, dziarskiego, hojnego, któremu tak pięknie pasowała korona carów, i towarzyszek dzieciństwa, i sadów ojcowskich, gdzie owoców i murawy siła — i kaplicy z grobami Mniszchów, gdzie dzwony tak smętne, gdzie modlitwa tak powabna za dusze przodków i szczęście rodziców; aż tu znów wali się przepych Kremlinu i ślub z błogosławieństwem króla polskiego, i dary bogate, i tłumy bojarów niewolników, i wesele, i pierwsza noc wesela z oblulbieńcem młodym, walecznym, panem rozległej krainy; a potem — spiski i mordy. Ach! to nic jeszcze — więzienie i wygnanie — ach! to nic jeszcze — ale drugi ślub — drugi mąż. — Ach! to wspomnienie serce jej rozniosło na ostrzu swoim. I znów spoziera na Biblią i Talmud, na krymkę i szatę czarną; zadrżały kolana, usuwają się ku ziemi, rękę wyciąga, jak gdyby wzywała pomocy, mdło, mdło w piersiach nieszczęśliwej, już pada — wtem ją z tyłu ręka zatrzyma i śmiech szyderczy wróci do życia pychy i gniewu.
— Huryso moja, a wszak moje słowa nie kłamliwe jak rosa, co błyszczy z rana — w południe szukaj, a nie znajdziesz jej kropel. Ha! niewierny tu przesiadywał, modlił się pies, a ty jego żoną, ciebie w ramionach trzymał, twoje usta brudził swoimi. Huryso moja — nie taki, nie taki mąż przystoił tobie!
Å?ez już nie byÅ‚o na jej twarzy ni rozrzewnienia w duszy — ale choć obrażona, choć chciaÅ‚aby karcić mÅ‚odzieÅ„ca, nie może w tej komnacie rozkazywać. Tu sÅ‚użalec, tu giermek jej przewagÄ™ wziÄ…Å‚ nad niÄ…, bo zastaÅ‚ kobietÄ™ tam, gdzie trza byÅ‚o jej, by zastaÅ‚ carowÄ™. WiÄ™c milczy i w powagÄ™ siÄ™ stroi, czuje bowiem jeszcze wilgoć po licach i ostatek sÅ‚aboÅ›ci w sercu. Chwili jeszcze jej trzeba, nim caÅ‚kiem weźmie górÄ™ nad wzruszeniem.
— Huryso moja, a wszak moje słowa nie kłamliwe jak rosa, co błyszczy z rana — w południe szukaj, a nie znajdziesz jej kropel. Ha! niewierny tu przesiadywał, modlił się pies, a ty jego żoną, ciebie w ramionach trzymał, twoje usta brudził swoimi. Huryso moja — nie taki, nie taki mąż przystoił tobie!
Å?ez już nie byÅ‚o na jej twarzy ni rozrzewnienia w duszy — ale choć obrażona, choć chciaÅ‚aby karcić mÅ‚odzieÅ„ca, nie może w tej komnacie rozkazywać. Tu sÅ‚użalec, tu giermek jej przewagÄ™ wziÄ…Å‚ nad niÄ…, bo zastaÅ‚ kobietÄ™ tam, gdzie trza byÅ‚o jej, by zastaÅ‚ carowÄ™. WiÄ™c milczy i w powagÄ™ siÄ™ stroi, czuje bowiem jeszcze wilgoć po licach i ostatek sÅ‚aboÅ›ci w sercu. Chwili jeszcze jej trzeba, nim caÅ‚kiem weźmie górÄ™ nad wzruszeniem.


