Agaj-Han : powieść historyczna - strona 12
szablą zagiętą śmigał po karkach nieprzyjaciół, koń rączy podkowami srebrnymi deptał po trupach, na jego szatę przepyszną krew bryzgała, wszystkie na rękojeści kamienie w rubiny się zmieniły.
Patrzę dotąd na las z buńczuków w górze, ma morze z grzyw końskich pod spodem, na spisy i dżyrydy, lecące wskroś powietrza jak ogniste węże; na topazy, brylanty, szafiry, sypiące się na ziemię ze zbroi wojowników, ma strzały bijące w pióra hełmów i w mózgi pod hełmami, w złote hafty kolczug i w serca pod nimi. Dżarmida tłumy czarne, posępne — to stada kruków, bez blasków, jakie sieją ozdobne szaty. My wracali z łowów — on nas, dawny wróg nasz,
www.poltau.com.pl
Horoskop - Body siateczkowe
obskoczył i na brodzie przysięgał, że ojcu z ramion świętą głowę zdejmie.
W obozie z śnieżnych namiotów, w okopach aloesami najeżonych, broniliśmy się w małej liczbie; nasze roty blaskiem swoim raziły hufce Dżarmida, bo każde ostrze spisy, każda buława i bułat każden nasz, nim piorunem spadł na wroga, wprzód błyskawicą świetności oczy mu oślepił.
Darmo — darmo! Zarazę nam przyniosły nie czesane Dżarmida tysiące; pot morowy sączył się z ich bród i włosów jak z pryszczów gadziny. Jęliśmy więc umierać w szańcach pod niebem prześlicznej pogody, dniem i nocą. — Matka, moja, perła Wschodu, ptak najśpiewniejszy w gajach Hadyru, pierwsza głowę schyliła na piersi i ucichła. Ojciec w bojach się ścierał i ja przy nim, aż straż jego pomarła i wróciwszy raz do namiotu, trupy oparte o sznury i słupy zastaliśmy, a oręż z sinych wymykał się dłoni.
Eblisa oddech wiał po całym obozie; nie widać, nie słychać Diwa, którego on przysłał na naszą zagubę, bo ten duch złego ciche ma kroki i lekkie palce jak mała dziewica; do kogo rączkę przytuli, ten czuje zrazu niby atłasu dotknięcie lub draśnienie piór rajskiego ptaka, a potem oczy mu wyskoczą na wierzch jak dwa ciemne topazy; krwią rzyga z ust i z nozdrzy, krwią własną się
Patrzę dotąd na las z buńczuków w górze, ma morze z grzyw końskich pod spodem, na spisy i dżyrydy, lecące wskroś powietrza jak ogniste węże; na topazy, brylanty, szafiry, sypiące się na ziemię ze zbroi wojowników, ma strzały bijące w pióra hełmów i w mózgi pod hełmami, w złote hafty kolczug i w serca pod nimi. Dżarmida tłumy czarne, posępne — to stada kruków, bez blasków, jakie sieją ozdobne szaty. My wracali z łowów — on nas, dawny wróg nasz,
Darmowa reklama:
Bramy przemysłowe
Podzielasz nasze zainteresowania? Zobacz Bramy przemysłowe - licza się najlepsi.www.poltau.com.pl
Horoskop - Body siateczkowe
W obozie z śnieżnych namiotów, w okopach aloesami najeżonych, broniliśmy się w małej liczbie; nasze roty blaskiem swoim raziły hufce Dżarmida, bo każde ostrze spisy, każda buława i bułat każden nasz, nim piorunem spadł na wroga, wprzód błyskawicą świetności oczy mu oślepił.
Darmo — darmo! Zarazę nam przyniosły nie czesane Dżarmida tysiące; pot morowy sączył się z ich bród i włosów jak z pryszczów gadziny. Jęliśmy więc umierać w szańcach pod niebem prześlicznej pogody, dniem i nocą. — Matka, moja, perła Wschodu, ptak najśpiewniejszy w gajach Hadyru, pierwsza głowę schyliła na piersi i ucichła. Ojciec w bojach się ścierał i ja przy nim, aż straż jego pomarła i wróciwszy raz do namiotu, trupy oparte o sznury i słupy zastaliśmy, a oręż z sinych wymykał się dłoni.
Eblisa oddech wiał po całym obozie; nie widać, nie słychać Diwa, którego on przysłał na naszą zagubę, bo ten duch złego ciche ma kroki i lekkie palce jak mała dziewica; do kogo rączkę przytuli, ten czuje zrazu niby atłasu dotknięcie lub draśnienie piór rajskiego ptaka, a potem oczy mu wyskoczą na wierzch jak dwa ciemne topazy; krwią rzyga z ust i z nozdrzy, krwią własną się
Oznaczenia: Bramy przemysłowe


