Adress mieszkańców Galicyi przeciw podziałowi Galicyi na dwie prowincje - strona 9
oddzielnym, odrębnym. Nie mamy literatury, wyście temu winni, boście nas od 400 lat posiedli, przygnietli i t. d. Tego też potrzeba było Gubernatorowi i biórokratom. Pierwej nieznali narodowości ruskiej, kiedy i polskiej znać nie chcieli, teraz przejrzęli natychmiast i uznali, że narodowość ruska inna jest zupełnie od polskiej i że ja trzeba nietylko wszelkiemi podźwigać i wspierać siłami, ale oraz w ciągłej zawiści i sprzeczności przeciw narodowości polskiej utrzymywać. Polacy w Galicyi ujrzeli się naraz zeszczupleni o polowę, a przytem obawiać się musieli, aby Rusini przeciw nim nie wystąpili tak jak Kroaci przeciw Węgrom. Uznała Rada narodowa błąd swój i później odwołała go uroczyście, ale już trochę po niewczasie. "
Rada więc narodowa, zaprzeczeniem tego co słuszne, wywołała schizmę, dzielącą braci jednego szczepu, na dwa narody (!) i zmieniającą spokojnych dotąd i szczerze do nas przywiązanych Rusinów w zaciętych wrogów Polaków! Że w obronie zagrożonego swego jak im się zdawało języka, doszli do zażądania polityczno - administracyjnej autonomii, dziwić się wcale nie należy! Namiętność bowiem i interess własny, ludzi ambitnych i spekulantów wszelkiego rodzaju, polują zawsze i wszędzie na podobne w narodzie swary; potęgują do choroby nieuleczonej, słabość najmniej nawet znaczącą; lada dostrzeżona szparę w spojnym dotąd i jednolitym ciele, zamieniają w przepaść, która go potem na wieki rozdziela, i kosztem tak rozdzielonego, własne kupują korzyści.
I w domowym więc sporze wszczętym początko-
Rada więc narodowa, zaprzeczeniem tego co słuszne, wywołała schizmę, dzielącą braci jednego szczepu, na dwa narody (!) i zmieniającą spokojnych dotąd i szczerze do nas przywiązanych Rusinów w zaciętych wrogów Polaków! Że w obronie zagrożonego swego jak im się zdawało języka, doszli do zażądania polityczno - administracyjnej autonomii, dziwić się wcale nie należy! Namiętność bowiem i interess własny, ludzi ambitnych i spekulantów wszelkiego rodzaju, polują zawsze i wszędzie na podobne w narodzie swary; potęgują do choroby nieuleczonej, słabość najmniej nawet znaczącą; lada dostrzeżona szparę w spojnym dotąd i jednolitym ciele, zamieniają w przepaść, która go potem na wieki rozdziela, i kosztem tak rozdzielonego, własne kupują korzyści.
I w domowym więc sporze wszczętym początko-


