www.netmag.com.pl

Adolf Lączyński : (wspomnienia pośmiertne) - strona 8
nie słyszał; i tutaj znowu był przykładem, jak łączyć i godzić nam się należy w uszanowaniu krajowego nieszczęścia.
"Od tej pory zbolały niedolą kraju, złamany na zdrowiu, ostatnie lat cztery życia przepędził zdala od spraw publicznych, które przecież nie przestały nigdy najżywiej go obchodzić. Dom jego zawsze otwarty dla wszystkich nieszczęśliwych i dawnych towarzyszów niedoli, był prawdziwą gospodą obywatelską, w której do ostatnich dni jego gromadziliśmy się wszyscy i zkąd zawsze przyjemne i pouczające wynosiliśmy wrażenia.
"Prawy i szlachetny, miłujący prawdę, obcy wszelkiej obłudzie, skrupulatny w obowiązkach, o dobro powszechne dbały, gotów do ofiar bez szukania pochwał, kochający wszystko, co cierpi, w sprawach cudzych wszystko na dobre tłumaczący, nikogo on nigdy nie uraził, nikomu urazy nie chował. Nie dziw też, że tak wysoko-szlachetne zajął stanowisko, iż nawet najprzeciwniejsi w zdaniu i innoplemieńcy otaczali go czcią i uszanowaniem.
"Takim byÅ‚ mąż, którego tracimy; oby przykÅ‚ad jego nie byÅ‚ dla nas straconym. A jeżeli kiedyÅ› jeszcze w sprawach publicznych miÅ‚ość wÅ‚asna i osobiste niechÄ™ci rozdrażniÄ… nasze serca, rozżarzÄ… umysÅ‚y i kusić bÄ™dÄ… do domowej niezgody, niechajże wtedy pamięć Å?Ä…czyÅ„skiego stronniczÄ… zaciekÅ‚ość ukoi i złączy cofniÄ™te bratnie dÅ‚onie (1)."

--------------
(1) Czas z 8go lipca 1870.