Adolf Lączyński : (wspomnienia pośmiertne) - strona 6
przygłuszyć usiłowano; w niej atoli przeżył lata jeszcze dziecinne, i dla tego zimno złego wieku nie ostudziło jego serca.
"Szkoły publiczne przeszedł za Księstwa Warszawskiego w owych świetnych i tak bogatych w wielkie wypadki czasach, kiedy poczucie obowiązku, gotowość do ofiar i poświęcenie osobiste, tak żywo rozbudzone w narodzie, zagrzewało i krzepiło umysły podrastającej i uczącej się młodzieży.
"Po kilku latach pobytu w Niemczech i we Francyi, wszedł w służbę publiczną, w Radzie Stanu Królestwa, a łatwy i gładki w pożyciu, od razu w tym pierwszym zawodzie od wszystkich pokochany został. Czynny, wtajemniczony we wszystkie roboty skrzętne około dobra publicznego i przyszłości kraju, już się odznaczał rozsądkiem, umiarkowaniem zdania i zdrową radą, na której polegano.
"Pamiętna noc listopadowa zastała go w stolicy. Jakkolwiek najżywszy i najgorętszy brał udział w wypadkach, to przecież broniąc społecznego porządku, z narażeniem własnego życia oparł się i powstrzymał gwałty rozpasanego pospólstwa.
"Powstanie 1831 roku, to ostatnie szlachetno-piÄ™kne usiÅ‚owanie narodu, odbyÅ‚ jako adjutant 2go puÅ‚ku Mazurów. Taktem, rozsÄ…dkiem, niezwykłą uprzejmoÅ›ciÄ…, mÄ™stwem i rzetelnÄ… zasÅ‚ugÄ…, taki sobie od razu zjednaÅ‚ szacunek i u równych i u wyższych, że kiedy po bitwie Grochowskiej przysÅ‚ano krzyż dla puÅ‚ku, puÅ‚k jednomyÅ›lnie przyznaÅ‚ go Å?Ä…czyÅ„skiemu. Trudno zaiste o zaszczytniejsze i chlubniejsze uznanie!
" Z upadkiem powstania powrócił do domowej zagrody, niestety nie na długo. Gościnność udzielona potajemnie do kraju powracającym wychodźcom, których zdań nie podzielał, ale owszem zamiary ich powstrzymać usiłował, wtrąciła go do więzienia. Po długiem i ciężkiem śledztwie, skazany do rot żołnierskich, zapędzony został piechotą w pustynie Syberyi. Tam przez lat trzy wśród rozmaitych zajęć, jakie sobie wynajdywał, dojrzewał jego umysł, dusza nabierała coraz większego hartu, a szlachetna godność, z jaką znosił niedolę, ta prawdziwa cecha wyższości, powszechne, nawet u stróżów jego niewoli zdobyła mu poszanowanie.
"Szkoły publiczne przeszedł za Księstwa Warszawskiego w owych świetnych i tak bogatych w wielkie wypadki czasach, kiedy poczucie obowiązku, gotowość do ofiar i poświęcenie osobiste, tak żywo rozbudzone w narodzie, zagrzewało i krzepiło umysły podrastającej i uczącej się młodzieży.
"Po kilku latach pobytu w Niemczech i we Francyi, wszedł w służbę publiczną, w Radzie Stanu Królestwa, a łatwy i gładki w pożyciu, od razu w tym pierwszym zawodzie od wszystkich pokochany został. Czynny, wtajemniczony we wszystkie roboty skrzętne około dobra publicznego i przyszłości kraju, już się odznaczał rozsądkiem, umiarkowaniem zdania i zdrową radą, na której polegano.
"Pamiętna noc listopadowa zastała go w stolicy. Jakkolwiek najżywszy i najgorętszy brał udział w wypadkach, to przecież broniąc społecznego porządku, z narażeniem własnego życia oparł się i powstrzymał gwałty rozpasanego pospólstwa.
"Powstanie 1831 roku, to ostatnie szlachetno-piÄ™kne usiÅ‚owanie narodu, odbyÅ‚ jako adjutant 2go puÅ‚ku Mazurów. Taktem, rozsÄ…dkiem, niezwykłą uprzejmoÅ›ciÄ…, mÄ™stwem i rzetelnÄ… zasÅ‚ugÄ…, taki sobie od razu zjednaÅ‚ szacunek i u równych i u wyższych, że kiedy po bitwie Grochowskiej przysÅ‚ano krzyż dla puÅ‚ku, puÅ‚k jednomyÅ›lnie przyznaÅ‚ go Å?Ä…czyÅ„skiemu. Trudno zaiste o zaszczytniejsze i chlubniejsze uznanie!
" Z upadkiem powstania powrócił do domowej zagrody, niestety nie na długo. Gościnność udzielona potajemnie do kraju powracającym wychodźcom, których zdań nie podzielał, ale owszem zamiary ich powstrzymać usiłował, wtrąciła go do więzienia. Po długiem i ciężkiem śledztwie, skazany do rot żołnierskich, zapędzony został piechotą w pustynie Syberyi. Tam przez lat trzy wśród rozmaitych zajęć, jakie sobie wynajdywał, dojrzewał jego umysł, dusza nabierała coraz większego hartu, a szlachetna godność, z jaką znosił niedolę, ta prawdziwa cecha wyższości, powszechne, nawet u stróżów jego niewoli zdobyła mu poszanowanie.


