Adjutant następcy tronu : powieść z czasów wojny franc[usko]-pruskiej - strona 91
sie Bazaine kazał wywiesić białą chorągiew. Metz poddał się Prusakom d. 16 sierpnia 1870.
Ucichły działa. W przestworzu huczały jeno gromy nadciągającej burzy.
Pola zasłane były poległymi i rannymi. Wśród nich widniał drgający trup oficera i kilku żołnierzy, podziurawionych jak sito pruskiemi kulami.
A po tem polu śmierci słaniały się trzy postacie kobiece. Szare płaszcze i takież nasunięte na czoło kaptury osłaniały je szczelnie, kryjąc twarze przed okiem ciekawych. Wyszyty z ciemno błękitnego materyału krzyż na piersiach płaszczów nakazywał uszanowanie.
Szanowali go nawet Prusacy.
Kobiety przesuwały się lekko i zwinnie po pobojowisku, a gdzie tylko dopatrzyły się iskierki życia, przy pomocy zorganizowanej służby przenosiły rannych do przepełnionych ambulansów, lub jakiego ustronnego domu, nie opanowanego jeszcze przez nieprzyjaciela.
Metz poddał się, lecz w okolicy walka po walce następowały.
Zdawało się, że jakiś potwór, ziejący chciwością krwi, przelatuje nad Mars la Tour, Gravelotte i innemi miejscowościami, które dobywali Prusacy.
Słońce sierpniowe, rzucające zwykle w tej porze najjaskrawsze promienie, zaciemnione
Ucichły działa. W przestworzu huczały jeno gromy nadciągającej burzy.
Pola zasłane były poległymi i rannymi. Wśród nich widniał drgający trup oficera i kilku żołnierzy, podziurawionych jak sito pruskiemi kulami.
A po tem polu śmierci słaniały się trzy postacie kobiece. Szare płaszcze i takież nasunięte na czoło kaptury osłaniały je szczelnie, kryjąc twarze przed okiem ciekawych. Wyszyty z ciemno błękitnego materyału krzyż na piersiach płaszczów nakazywał uszanowanie.
Szanowali go nawet Prusacy.
Kobiety przesuwały się lekko i zwinnie po pobojowisku, a gdzie tylko dopatrzyły się iskierki życia, przy pomocy zorganizowanej służby przenosiły rannych do przepełnionych ambulansów, lub jakiego ustronnego domu, nie opanowanego jeszcze przez nieprzyjaciela.
Metz poddał się, lecz w okolicy walka po walce następowały.
Zdawało się, że jakiś potwór, ziejący chciwością krwi, przelatuje nad Mars la Tour, Gravelotte i innemi miejscowościami, które dobywali Prusacy.
Słońce sierpniowe, rzucające zwykle w tej porze najjaskrawsze promienie, zaciemnione


