www.netmag.com.pl

Adjutant następcy tronu : powieść z czasów wojny franc[usko]-pruskiej - strona 83
Wyrazy jego: "Czasu wojny bywa rozmaicie" komentowano w najrozmaitszy sposób.
Nie można było zwlekać.
Złożył naczelne dowództwo 9 sierpnia, oddając je Bazaine'owi.
Postanowił wszakże pozostać na placu boju.
Żądał tegoż samego od syna.
W sercu młodzieńca budził się coraz więcej zapał wojenny.
— Czemuż nie jestem starszy ? czemużeście mnie nie uczyli sztuki wojennej ? (1) — skarżył się swemu adjutantowi.
Horszyński smutnie się uśmiechnął.
Niepowodzenie oręża fracuskiego bolało go nadmiernie, Francyę uważał jako swą drugą ojczyznę, zbyt jednak był młody, aby mógł zrozumieć przyczyny złego. Wiedział tylko, że jest źle i że to złe trudno będzie naprawić.
— Czemużeś mi nie mówił, że zdejmowanie planów jest konieczne, czemuś mnie pilniej tej sztuki nie uczył ? Czemuś mi nie powiedział, że plany i mapy są konieczne? — wybuchnął następca tronu.
— Czyniłem wszystko, co było moim obowiązkiem, ponad to nie miałem prawa — odrzekł z pewną goryczą Horszyński.
Lulu chciał jeszcze coś mówić, spojrzał na-

-----------------------------
(1) Dosłowne.