www.netmag.com.pl

Adjutant następcy tronu : powieść z czasów wojny franc[usko]-pruskiej - strona 71
Ten zaś go zapewniał:
— Siły nasze są niespożyte, wojsko doskonale wyćwiczone, każdy żołnierz to bohater, niechęć do Prusaków tkwi w łonie narodu.
Napoleon milczał. Eugenia podsycała zapał, książę Gramont podzielał jej zapatrywania.
Na ulicach pogwizdywano Marsyliankę.
Naród w jakiemś bezmyślnem upojeniu powtarzał:
— Ren musi być naturalną granicą Francyi! I nigdy może nie było tak wesoło w Paryżu,
tem najweselszem z miast całego świata, nigdy nie posypało się tyle dowcipów, co w lecie 1870 przed rozpoczęciem wojny. Paryż nawet nie wyruszył nad morze — czekał... Oboje tylko cesarstwo z licznym dworem usunęli się do Saint Cloud, gdzie szereg zabaw oznajmiał, jak są bez troski, jak pewni powodzenia francuskiego oręża,
I oto 28 lipca 1870 r. Napoleon, objąwszy główne dowództwo, wyjechał do Metzu.
Szefem jego sztabu był Leboeuf, minister wojny.
Następca tronu wraz z swoim adjutantem pośpieszył na czele pułku, noszącego jego miano.
Emil Gouret i Henryk d'Ancy zaciągnęli się do szeregów.
Patryotyzm ogarnął wszystkie umysły i serca.
Nawet pan de Villeroy, który teraz już tylko