www.netmag.com.pl

Adjutant następcy tronu : powieść z czasów wojny franc[usko]-pruskiej - strona 70
rym przeczuwał zbyt groźnego wroga, — trudno wiedzieć.
Raz nawet zwierzył się swemu adjutantowi:
— Najjaśniejsza pani zbyt śmiało rzuciła: "Ren stanie się naturalną granicą Francyi". W Prusach jest Bismarck!
Horszyński uśmiechnął się pod wąsem, podzielał bowiem niechęć do Bismarcka Dodał wszakże:
— Nie damy się!
Teraz z kolei uśmiechnął się następca tronu a kładąc mu rękę na jego ramieniu, rzekł:
— Znać, że z bohaterskiego pochodzisz narodu! Nasłuchał się bowiem opowiadań o Polsce i Polakach, które adjutant czerpał z pamiętników swego ojca, jedynej puścizny, jaka mu po nim została.
A życie na dworze cesarskim i wogóle w Paryżu szło, jak zwykle, ślizgając się po po-' wierzchni.
Lecz pod tą powierzchnią często zabłoconą, czy zamarzłą szedł jakiś nurt falujący i falisty.
Aż nagle rozbrzmiał okrzyk:
— Wojna! Tak, wojna!
Wypowiedział ją cesarz Napoleon Prusom d. 19 lipca 1870 r.
A wydał z namowy żony ministra parlamentu, Gramonta, oraz Leboeufa, ministra wojny.